Moxos: Awangardowy miks.

MONDRIANISTA_MOXOS_kampania_aw2015_plaszcz_damski_taliowany_przestrzenny_moro_650zl_2_LR

Można powiedzieć, że projektuje właściwie od urodzenia. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że mogłaby robić coś innego. Trudno się dziwić. Małgorzata Knopik-Skibińska, założycielka marki Moxos, przyszła na świat w rodzinie o krawieckich tradycjach liczących ponad 35 lat. Należące do familii krojownia i szwalnia z pełnym parkiem maszynowym od najmłodszych lat były jej środowiskiem naturalnym, a dzieciństwo upłynęło pod stołem krojczym we wzorcowni na szyciu ubranek dla ulubionych lalek i pluszaków. Już te pierwsze projekty wykonane ze ścinków, jakie spadały pod stół, wzbudzały zachwyt i pożądanie wszystkich dziewczynek z okolicy. Nic dziwnego, Małgosia miała nie tylko talent, ale i fach w ręku – w końcu swoją pierwszą maszynę do szycia dostała na trzecie urodziny! Czytaj dalej

Anna Ostapowicz: rysunki polsko-francuskie.

1 Ostapowicz ilustracja

Do odważnych świat należy – zdaje się, że właśnie tą zasadą kieruje się Anna Ostapowicz. Odkąd sięga pamięcią marzyła o tym, by zamieszkać w Paryżu. Kiedy tylko pojawił się odpowiedni moment (czyli kiedy skończyła studia na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych), nie zastanawiała się długo. Od przeprowadzki minęło już półtora roku. Zaryzykowała także w życiu zawodowym. Pracowała jako dyrektor artystyczna w agencji reklamowej – odpowiadała za kreacje graficzne dla znanych marek. Zaczęło jej jednak brakować niezależnej twórczości. Postanowiła więc zająć się ilustracją. Dziś jej rysunki pojawiają się w prestiżowych magazynach. Aż cztery strony przeznaczył na nie „Harper’s Bazaar”, co dla młodej ilustratorki było chyba największym wyróżnieniem. Czytaj dalej

Lous. Blues.

Lous sesja 1

Wyobraźcie sobie, że jest sobota (zawsze wolałam ją od niedzieli, bo w perspektywie jeszcze jeden dzień laby). Złota polska jesień. Nic nie musicie, w planach jedynie spacer i leniwe popołudnie z książką w ręku i czworonogiem u boku. No chyba, że przyjaciele wyciągną na obiad do ulubionej knajpki. Jesteście w dobrym nastroju, choć nieco refleksyjnym. Dobrze wam we własnej skórze. Znacie ten stan? Tak właśnie czuje się kobieta ubrana w Lous. Czytaj dalej

Efekt WOW! Czyli futurystyczna moda Eweliny Kosmal.

brave_new_world_kosmal wow 1

Z projektantką, Eweliną Kosmal spotykam się na Saskiej Kępie, w butiku Kolektyw Ka, który założyła wspólnie z kilkoma innymi designerami (o samym miejscu będę jeszcze pisać wkrótce). Ewelina znalazła dla mnie czas, choć ostatnio jest rozchwytywana przez media. Nic dziwnego, właśnie została wyróżniona w prestiżowym konkursie dla projektantów World of WearableArt (WoW) organizowanym w Nowej Zelandii. Jej projekt nie mógł pozostawić jurorów obojętnymi. Intrygujący i niepokojący jest ucieleśnieniem wizji przyszłości. I pytaniem o to, co nastąpi w wyniku zderzenia cywilizacji. Z projektantką rozmawiam o tym, jaka jest odpowiedź. A także o tym, jak od podszewki wygląda rynek mody w Polsce i jak zmieniał się na przestrzeni ostatnich lat. Czytaj dalej

CONFASHION: Mów mi Henri.

Confashion Henri 1

Co powstanie w wyniku połączenia twórczości Matisse’a, Tomaszewskiego i Stażewskiego? Koktajl smaczny i ożywczy – najnowsza kolekcja polskiej marki CONFASHION – „I love you Henri“.

Kinga Król – projektantka marki i jedna z jej założycielek (obok Grażyny Epting) pracując nad nadrukami do jesienno-zimowej kolekcji, nie chciała ograniczać się jedynie do pracy przy komputerze. Postanowiła stworzyć multibarwne i wyraziste kolaże. Na myśl przyszedł jej wówczas Henri Matisse. Tak narodził się pomysł na tytuł całości. I pojawiły się kolejne skojarzenia. Na jednej z bluz powstał print „Love“ nawiązujący do słynnego plakatu Henryka Tomaszewskiego, a na dzianych sukienkach w prążki zagościły barwne prostokąty niczym z obrazów Henryka Stażewskiego. Tak wyglądały początki energetycznej popowej kolekcji o miejskim charakterze (wzmocnionym za sprawą nowoczesnych, zgeometryzowanych form). A jak wyglądały początki Confashion? Czytaj dalej

Jerzy Antkowiak. Cienie i blaski nowej książki o legendzie polskiej mody.

Jerzy Antkowiak portret ksiazka

W pierwszej połowie października na rynku pojawiła się książka, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego zainteresowanego historią mody. Kolejna już zresztą z serii publikacji przybliżających sylwetki największych kreatorów wydana przez Bukowy Las. Pierwsza zaś poświęcona twórcy z Polski. Któż więc mógł zostać jej bohaterem, jeśli nie Jerzy Antkowiak – wieloletni projektant Mody Polskiej – czołowego domu mody PRL-u. I chyba jedyny jak dotąd rodzimy artysta, którego można porównywać do samego Yvesa Saint Laurenta (przez Antkowiaka stawianego zresztą za wzór). Nic więc dziwnego, że tytuł książki „Niegrzeczny chłopiec polskiej mody“ jest parafrazą tytułu biografii samego mistrza.

Antkowiaka poznajemy jako „urwisa Jurasa“, którego już od najmłodszych lat cechowały pewność siebie, spryt i charyzma, niejednokrotnie pomagające mu wyjść z tarapatów, w które pakował się z uwagi na swoją psotliwość i ciekawość. To właśnie one przydały mu się w czasie wojny, kiedy będąc małym chłopcem tlenionym na blond jeździł wagonem „nur fur Deutsche“, nieświadomie przewożąc tajne przesyłki. One pozwoliły później zdać egzaminy na studia plastyczne, pomimo niezbyt dokładnego do nich przygotowania. A następnie zdobyć serce Pani Dany, żony Antkowiaka i jego muzy, która jak sam projektant twierdzi miała o wielu przystojniejszych adoratorów. I w końcu to one pomogły zyskać akceptację dystyngowanej, surowej i zawsze eleganckiej Jadwigi Grabowskiej – „polskiej Madame Chanel“, szefowej Mody Polskiej – i tym samym dostać się do pracy w kultowym domu mody oraz odnieść w nim sukces.

Książka pełna osobistych anegdot (w końcu Antkowiak obok Agnieszki J. Janas jest jej autorem) pozwala w pełni poznać charakter projektanta – duszę towarzystwa, gawędziarza i dowcipnisia (żarty towarzyszą tej opowieści – od początku do końca). Jest także źródłem wiedzy o branży mody w trudnych czasach komunizmu w Polsce. Dowiadujemy się więc, jak projektanci Mody Polskiej do kolekcji przemycali własną kreatywność i ekstrawaganckie światowe trendy w czasach, kiedy ubrania miały przede wszystkim być skromne i praktyczne, by służyć ludowi pracującemu. Jak Antkowiakowi udawało się uczestniczyć w paryskich pokazach mody, kiedy w kraju zdobycie paszportu graniczyło z cudem. Jakie opisy zawierały katalogi do użytku służbowego pracowników Mody Polskiej podsumowujące dominujące trendy danego sezonu. A także, jak zupełnie inaczej niż dziś wyglądała praca modeli i modelek (dziewczyny musiały m.in. mieć własne rajstopy, będące wówczas towarem deficytowym, przez co często naprawiano je w punkcie repasacji pończoch!).

Książkę czyta się z zapartym tchem, choć dotyczy to głównie jej pierwszej części poświęconej młodości Antkowiaka i początkom jego pracy w Modzie Polskiej. W drugiej połowie wkrada się odrobina chaosu. Dobór i kolejność rozdziałów jest mniej przemyślana i klarowna, a ilość osobistych akcentów się zmniejsza… Więcej dowiadujemy się np. o innych osobach z branży (głównie modelkach) niż o samym Antkowiaku. To pozostawia pewien niedosyt. Szczególnie osobom, które szczególnie zainteresowane są aspektami związanymi z samą pracą projektanta. Pocieszenie mogą jednak znaleźć w postaci licznych rysunków żurnalowych artysty i ilustrowanych przez niego prywatnych listów do żony. Zapoznać się warto!

Antkowiak - okladka mini

Rysynek Antkowiak dla YSL

Antkowiak rysunki z ksiazki

Antkowiak rece

Zdjęcia: Tomasz Malczyk (materiały prasowe Bukowego Lasu), Magdalena Zawadzka.

Window shopping in Ljubljana.

Gud Shop.

Gud Shop.

Stolica Słowenii – Lublana potrafi zauroczyć! Nie tylko architekturą, dzięki której można przenieść się w czasie, ale przede wszystkim rękodziełem i dobrym designem. Wybierzcie się ze mną na window shopping:

lublana 2

Dragomir Veliki.

Dragomir Veliki.

lublana cat

lublana 5

United Nude.

United Nude.

lublana 7

lublana 8

lublana 9

lublana 10

Max Mara

lublana 12

lublana 13

Babooshka Shop

Babooshka Shop

lublana 15

To przywiozłam ze sobą.

To przywiozłam ze sobą.

Fot. Lukas Thor-Thot, Magdalena Zawadzka.

A158, czyli wielka moda dla niedużych.

_01_A158_DreamOfOrder

Na wysokich i wychudzonych modelkach każda rzecz wygląda dobrze, gorzej gdy trzeba zaprojektować coś dla kobiety z krwi i kości. Poziom trudności rośnie w przypadku sylwetek nietypowych. Z tym wyzwaniem zmierzyła się Agnieszka Gębska, która postanowiła tworzyć ubrania dla kobiet niewielkiego wzrostu. Projektantka doskonale zna ich potrzeby, ponieważ sama mierzy dokładnie 158 cm. Stąd zresztą nazwa stworzonej przez nią marki – A158.

Gębska z wyczuciem operuje proporcjami ubrań. Są one nie tylko dostosowane do potrzeb niewysokich kobiet, ale i same w sobie bardzo intrygujące. Projektantka czerpie bowiem z architektury. Za pomocą plisów, zakładek i asymetrycznych cięć buduje wyrafinowane acz nieudziwnione kreacje. Każda linia powstaje wokół jednego konkretnego tematu. To właśnie on decyduje o doborze odpowiednich tkanin i kolorystyki kolekcji, a następnie determinuje scenografię kampanii czy sam koncept sesji wizerunkowej. Zawsze jest jednak elegancko i nowocześnie. W przypadku najnowszej, jesiennej linii A158 zatytuowanej „Dream of order“ inspiracją była twórczość Le Corbusiera – słynnego architekta nazywanego „ojcem blokowisk“. Nic dziwnego więc, że dominują tu proste ubrania z szarej matowej wełny, od czasu do czasu ożywione jedynie za sprawą dekoracyjnych detali (z jedwabnej organzy) utrzymanych w podstawowych kolorach (żółtym, czerwonym i niebieskim) – tak charakterystycznych dla budowli modernistycznych.
Le Corbusier mógłby być dumny, bo ubrania z najnowszej linii A158 choć wyrafinowane w formie, z powodzeniem nadają się dla każdego. Dokładnie tak jak projekty samego mistrza.

Dobra wiadomość, dla dziewczyn hojniej obdarzonych wzrostem: Większość modeli dostępnych w kolekcji, można także zamówić w wersji dostosowanej do indywidualnych wymiarów!

A158 wyb 1

A158 wyb 2

06_A158_13_3_V_a

04_A158_15_3_SH_01

Zdjęcia: Olga Ozierańska.

Martiszu Ludvikez rysuje modę.

bazar_ccover martiszu ludvikez

Właściwie to na ogół rysuje inne rzeczy: naburmuszone koty (powstała o nich cała książka – „Słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych”), dzikie krajobrazy czy włochate jednookie stwory, które nazywa cudakami i zamienia we wlepki. Bo moda niespecjalnie interesuje Martę Ludwiszewską, grafika i ilustratora, tworzącą pod pseudonimem Martiszu Ludvikez. Co nie znaczy, że w swoim portfolio nie ma rysunków żurnalowych. Na potrzeby wystawy, która kilka miesięcy temu odbyła się w ramach Cracow Fashion Week, stworzyła rysunki, jakich do tej pory nie widział nikt. W rolach głównych – zamiast pięknych, wymuskanych pań – wystąpiły bazarowe baby, jakie można spotkać na co dzień w najbardziej obskurnych zakamarkach miasta. Tyle że ubrane w najnowsze ciuszki Marni. Do zadania podeszła na wesoło, bo nie chciała robić kolejnej pracy, jakich wiele, na której wszystko jest perfekcyjne. Poza tym, gdyby się nad tym zastanowić, najwięksi światowi projektanci tworzą pod wpływem inspiracji ulicą – mówi. To ona dyktuje trendy. Trudno się z tym nie zgodzić.

baba martiszu kudvikez

BOSS_rgb

Z Martą Ludwiszewską spotkałam się przy okazji wywiadu do nowego numeru magazynu Si, który pojawi się już na początku października. Tam przeczytacie więcej.

Tymczasem zapraszam na bloga Martiszu, gdzie oprócz bazarowych bab znajdziecie dużo „innych historii”: http://martiszuludvikez.blogspot.com/

pani_futro_ilustracja_moda_martiszu_ludvikez_blog

Idealny płaszcz na jesień? Od Jarosława Ewerta.

47 awangardowa kurtka ewert

Jeśli pierwsze chłodniejsze dni skłoniły was do rozpoczęcia poszukiwań płaszcza idealnego (jak wiadomo, to poważna sprawa, skoro w tym jednym elemencie garderoby przechodzimy niemalże najbliższe poł roku), mam małą podpowiedź. W sprzedaży właśnie pojawiła się najnowsza kolekcja Jarosława Ewerta, w której prym wiodą płaszcze, kurtki, kamizele i dzianinowe kardigany, w których nie tylko nie zmarzniecie, ale i zadacie szyku na mieście. Bo właśnie codzienny, miejski charakter, ale z designerskim sznytem ma najnowsza kolekcja projektanta „jarosław ewert classic“. Linia wypuszczana regularnie to odpowiedź Ewerta na potrzeby tych, którzy zachwycają się jego kolekcjami wybiegowymi – eleganckimi, w dużej części wieczorowymi, i co tu kryć, z wyższej półki cenowej, ale na co dzień noszą rzeczy prostsze. W jej skład wchodzą bowiem modele z wybiegu cieszące się największym powodzeniem, ale w mniej awangardowym wydaniu i zróżnicowane pod względem doboru tkanin. Ten ostatni jest zresztą mocną stroną projektanta – absolwenta Wydziału Technologii Materiałowych i Wzornictwa Tekstyliów Politechniki Łódzkiej. Ewertowi od zawsze zależało na bardziej technicznym przygotowaniu do zawodu, o tkaninach i dzianinach wie więc bardzo dużo i ochoczo z nimi eksperymentuje, ingerując w ich strukturę, farbując, przerabiając. Ostatnio upodobał sobie żakardy. W jesienno-zimowej linii classic postawił na najmodniejsze w tym sezonie kolory (żywe niebieski i czerwony oraz jasnoróżowy sąsiadują z klasycznymi szarościami, bielą i czernią) oraz wzory (motywy azteckie, krata, pasy). Mimo bogactwa wykorzystanych środków wyrazu całość jest jednak spójna i w pewnym sensie stonowana. Ale nie pozbawiona charakteru. Moi faworyci – puchowa kurtka z trzymetrowym szalowym kołnierzem oraz długa kamizela z wielkimi kieszeniami. Do sieciówek na pewno już nie zajrzę.

A tu tak: http://www.jaroslawewert.pl/

płaszcz Jarosław Ewert 1

plaszcz 4

plaszcz 11

plaszcz 3

58

15

kamizelka urban Ewert