Wygląda na to, że buntowników w polskiej modzie jest coraz mniej. Podczas ostatniej, 13. edycji Fashion Week Poland w ramach sceny OFF Out Of Schedule, której celem jest prezentacja twórczości tych, którym nie po drodze z głównym nurtem, zobaczyliśmy cztery kolekcje – o połowę mniej niż w ubiegłych sezonach (i znacznie mniej niż w pierwszych latach trwania imprezy). To nie tylko wynik pojawienia się strefy Studio, która przejęła rolę promowania debiutantów (choć często tylko debiutantów „fashionweekowych”, bo niejednokrotnie są to projektanci, którzy na rynku postawili już swoje pierwsze kroki), ale i znak, że designerzy w Polsce wolą (czytaj: bardziej im się opłaca) robić kolekcje, które łatwo im będzie sprzedać. Być może jest to podejście nie tylko bardziej rozsądne, ale i dojrzałe. Choć nie mogę pozbyć się myśli, że tylko zapaleńcy pełni pomysłów i chętni by eksperymentować, są w stanie wnieść do mody coś innowacyjnego, a tym samym zmienić kierunek, w którym zmierza. Na szczęście paru odważnych się znalazło. Oto oni. Czytaj dalej
Tag Archives: polska marka
Lous. Blues.
Wyobraźcie sobie, że jest sobota (zawsze wolałam ją od niedzieli, bo w perspektywie jeszcze jeden dzień laby). Złota polska jesień. Nic nie musicie, w planach jedynie spacer i leniwe popołudnie z książką w ręku i czworonogiem u boku. No chyba, że przyjaciele wyciągną na obiad do ulubionej knajpki. Jesteście w dobrym nastroju, choć nieco refleksyjnym. Dobrze wam we własnej skórze. Znacie ten stan? Tak właśnie czuje się kobieta ubrana w Lous. Czytaj dalej
CONFASHION: Mów mi Henri.
Co powstanie w wyniku połączenia twórczości Matisse’a, Tomaszewskiego i Stażewskiego? Koktajl smaczny i ożywczy – najnowsza kolekcja polskiej marki CONFASHION – „I love you Henri“.
Kinga Król – projektantka marki i jedna z jej założycielek (obok Grażyny Epting) pracując nad nadrukami do jesienno-zimowej kolekcji, nie chciała ograniczać się jedynie do pracy przy komputerze. Postanowiła stworzyć multibarwne i wyraziste kolaże. Na myśl przyszedł jej wówczas Henri Matisse. Tak narodził się pomysł na tytuł całości. I pojawiły się kolejne skojarzenia. Na jednej z bluz powstał print „Love“ nawiązujący do słynnego plakatu Henryka Tomaszewskiego, a na dzianych sukienkach w prążki zagościły barwne prostokąty niczym z obrazów Henryka Stażewskiego. Tak wyglądały początki energetycznej popowej kolekcji o miejskim charakterze (wzmocnionym za sprawą nowoczesnych, zgeometryzowanych form). A jak wyglądały początki Confashion? Czytaj dalej
A158, czyli wielka moda dla niedużych.
Na wysokich i wychudzonych modelkach każda rzecz wygląda dobrze, gorzej gdy trzeba zaprojektować coś dla kobiety z krwi i kości. Poziom trudności rośnie w przypadku sylwetek nietypowych. Z tym wyzwaniem zmierzyła się Agnieszka Gębska, która postanowiła tworzyć ubrania dla kobiet niewielkiego wzrostu. Projektantka doskonale zna ich potrzeby, ponieważ sama mierzy dokładnie 158 cm. Stąd zresztą nazwa stworzonej przez nią marki – A158.
Gębska z wyczuciem operuje proporcjami ubrań. Są one nie tylko dostosowane do potrzeb niewysokich kobiet, ale i same w sobie bardzo intrygujące. Projektantka czerpie bowiem z architektury. Za pomocą plisów, zakładek i asymetrycznych cięć buduje wyrafinowane acz nieudziwnione kreacje. Każda linia powstaje wokół jednego konkretnego tematu. To właśnie on decyduje o doborze odpowiednich tkanin i kolorystyki kolekcji, a następnie determinuje scenografię kampanii czy sam koncept sesji wizerunkowej. Zawsze jest jednak elegancko i nowocześnie. W przypadku najnowszej, jesiennej linii A158 zatytuowanej „Dream of order“ inspiracją była twórczość Le Corbusiera – słynnego architekta nazywanego „ojcem blokowisk“. Nic dziwnego więc, że dominują tu proste ubrania z szarej matowej wełny, od czasu do czasu ożywione jedynie za sprawą dekoracyjnych detali (z jedwabnej organzy) utrzymanych w podstawowych kolorach (żółtym, czerwonym i niebieskim) – tak charakterystycznych dla budowli modernistycznych.
Le Corbusier mógłby być dumny, bo ubrania z najnowszej linii A158 choć wyrafinowane w formie, z powodzeniem nadają się dla każdego. Dokładnie tak jak projekty samego mistrza.
Dobra wiadomość, dla dziewczyn hojniej obdarzonych wzrostem: Większość modeli dostępnych w kolekcji, można także zamówić w wersji dostosowanej do indywidualnych wymiarów!
Zdjęcia: Olga Ozierańska.
Prościej. Lepiej.
Kolejna polska marka – w tym przypadku o ponad trzydziestoletniej obecności na rynku – ewoluuje w bardzo dobrym kierunku. Mowa o Hexeline – łódzkiej firmie założonej przez Halinę Zawadzką (pod tą nazwą od 1989 r.). Do Hexeline mam sentyment, bo w sukience tej marki przetańczyłam studniówkę. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Na lepsze. Ubrania nabrały szlachetności, minimalistycznego sznytu i (paradoksalnie) trochę więcej luzu. Wpływ nowych trendów jest widoczny, ale nienachalny. Dziś natrafiłam na kampanię marki na wiosnę i lato 2015 i coś czuję, że chyba znów wrócę do sklepu…















