Stolica Słowenii – Lublana potrafi zauroczyć! Nie tylko architekturą, dzięki której można przenieść się w czasie, ale przede wszystkim rękodziełem i dobrym designem. Wybierzcie się ze mną na window shopping:
Fot. Lukas Thor-Thot, Magdalena Zawadzka.
Stolica Słowenii – Lublana potrafi zauroczyć! Nie tylko architekturą, dzięki której można przenieść się w czasie, ale przede wszystkim rękodziełem i dobrym designem. Wybierzcie się ze mną na window shopping:
Fot. Lukas Thor-Thot, Magdalena Zawadzka.
Izie Jankowskiej, stojącej za marką Kombokolor w życiu pomaga przypadek. Bo choć wiele rzeczy chodzi jej po głowie, żeby zacząć działać potrzebuje impulsu. A tak się szczęśliwie składa, że ten zawsze pojawia się we właściwym momencie. Przynajmniej tak było w przeszłości.
Iza skończyła grafikę na gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych (przez moment studiowała też w Łodzi, bo to tamtejsza ASP nęciła ją od początku, po roku nauki tam zdecydowała jednak wrócić do Gdańska). Już wtedy dużo myślała o modzie. A właściwie o tym, jaką rolę odgrywa w wyrażaniu siebie. A odgrywa zawsze, bo niezależnie od tego, czy dbasz o swój styl czy pozostawiasz go samemu sobie – on cały czas o tobie mówi. Stare szmaty to w końcu też przekaz – mówi Iza. A ona chciała sama robić swoje ciuchy, nadruki, wzory, zdjęcia.., choć zanim się zdecydowała upłynęło sporo czasu. Izę pochłonęło zarabianie i podróże. Podczas jednej z wypraw – dokładnie w Indonezji, a jeszcze dokładniej na Bali – spotkała dawną znajomą z Londynu, która podpowiedziała jej, jak ma się zabrać do działania. Zaowocowało to powrotem do Polski i założeniem KOMBOKOLOR.
WIELKA MODA NA MAŁEJ WSI
Iza na miejsce do życia i tworzenia wybrała wieś – Prokowo. Chciała odpocząć od miasta, mieć dużą pracownię i… wolność – móc słuchać muzyki o drugiej w nocy i zajadać warzywa z własnego ogródka. Wyciszyć się i wsłuchać w siebie (co jak zaznacza nie zawsze bywa przyjemne, ale na ogół wychodzi na dobre). I choć stąd wiele rzeczy jest załatwić trudniej, na razie nie wyobraża sobie życia bez natury. To właśnie ona stała się inspiracją debiutanckiej kolekcji projektantki. Po raz pierwszy Iza sięgnęła po charakterystyczne dziś dla jej projektów motywy: jaskółki, wilka, gałązki, kwiatu i twarzy. Bo Iza specjalizuje się w nadrukach – projektuje i drukuje je samodzielnie, bez użycia maszyn. Lubi za ich pomocą opowiadać historie, mówić o sobie i dzielić się tym, co widzi. A ponieważ wiele się za ich sprawą dzieje, formy ubrań pozostają proste. Najczęściej oversize. Iza śmieje się, że na takich jest przestrzeń na nadruk, ale lubi je też za to, że można się w nich schować i trochę się zapomnieć.
Jeśli nie macie pomysłu, jak do codziennych stylizacji wpleść tak spektakularne ubrania, śledźcie profil Kombokolor na Instagramie: https://instagram.com/kombokolor/. Projektantka zamieszcza tam m. in. propozycje gotowych zestawów.
Moodboard: #Mazury #woda #natura #wiatr #żagle #pastele #b&w #polskawieś #czasemsłońceczasemdeszcz #beztroska #kontrasty #purenature
Zdjęcia: Lukas Thor-Thot.
Występują: sweter Pull & Bear, gumka do włosów H&M, kurtka Mamapiki, T-shirt Michał Szulc, buty (serca) Melissa, buty Le Coq Sportif, bluza Femi Pleasure, boyfriend jeans H&M.
Kolejna polska marka – w tym przypadku o ponad trzydziestoletniej obecności na rynku – ewoluuje w bardzo dobrym kierunku. Mowa o Hexeline – łódzkiej firmie założonej przez Halinę Zawadzką (pod tą nazwą od 1989 r.). Do Hexeline mam sentyment, bo w sukience tej marki przetańczyłam studniówkę. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Na lepsze. Ubrania nabrały szlachetności, minimalistycznego sznytu i (paradoksalnie) trochę więcej luzu. Wpływ nowych trendów jest widoczny, ale nienachalny. Dziś natrafiłam na kampanię marki na wiosnę i lato 2015 i coś czuję, że chyba znów wrócę do sklepu…
Przy okazji łódzkiego tygodnia mody wiele mówi się o pojawiających się tam przebierańcach, według których stylizacja ma być przede wszystkim dziwna (i/lub kontrowersyjna). Choć nie da się ich nie zauważyć, na szczęście pozostają w mniejszości, a podczas imprezy spotkać można wielu ludzi ubranych dobrze i oryginalnie zarazem. Oto subiektywny przegląd najlepszych stylizacji 12. edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.
O znakomitej kolekcji „Gorgones” Odio i Jakuba Pieczarkowskiego pisałam już tu: https://kroljestnagi.com/2014/11/19/perelki-alei/. Można ją było zobaczyć jesienią w ramach polskiego tygodnia mody. Dziś na światło dzienne wychodzi lookbook „Gorgones” w wydaniu basic (kroljestnagi ma go pierwszy!). Linia, choć prostsza i bardziej użyteczna (jak na basic przystało) bezpośrednio nawiązuje do tego, co wówczas działo się na wybiegu. Są więc maski skrywające twarze i intrygujące fryzury. Jest dużo czerni – regularnie wykorzystywanej w podstawowej linii duetu projektantów. Są i nadruki – znak rozpoznawczy ich twórczości. Tym razem: złote, niebieskie, różowe. Choć utrzymane w bizantyjskiej stylistyce, świetnie sprawdzają się we współczesnych realiach. To właśnie dzięki nim „kawałek zwykłej dzianiny” jest w stanie zamienić się arcydzieło. Okazuje się więc, że basic – powszechnie utożsamiany z nudnymi T-shirtami i sukienkami-worami, które niczym się od siebie nie różnią i najczęściej przyjmują maskujące odcienie szarości – może mieć charakter. I to całkiem silny! Zobaczcie zresztą sami.
Ubrania z lookbooka kupicie w showroomie Pałac przy ul. Nowogrodzkiej 25 w Warszawie, za pośrednictwem sklepów internetowych z rzeczami młodych projektantów (m.in. Showroom) oraz podczas targów modowych w całej Polsce.
Foto: Michał Polak/www.polakpolak.com
Models: Olga Solińska, Sebastian Jasnoch
Set: Michał Polak
Styling: Odio, Jakub Pieczarkowski
Znaleziona w Dubrowniku, choć produkcji włoskiej. Torba stworzona do podróżowania – CARinAbag marki Braccialini. Tu można ją kupić: http://www.braccialini.it/ita/it-it/catalog/index/carinabag
Zdjęcia: Lukas Thor-Thot, Magdalena Zawadzka.
Dzień przed majówką, kiedy było jeszcze ciepło i słonecznie, wybraliśmy się na piknik. Nie całkiem zwyczajny i nie całkiem leniwy. Pod tym hasłem odbyła się sesja zdjęciowa do kulinarno-lifestylowego magazynu Fridge. Zobaczcie, co się działo.
Piknikowali:
Lucy Seremak i Magdalena Zawadzka (produkcja i aranżacja pikniku)
Ralph Kruhlik (stylizacja modeli)
Tomasz Gąsiorek (przepisy i wykonanie potraw)
Seweryn Chlebiński (fotograf)
Magda Ziembowicz (make-up)
Matylda i Marek (modele)
Fot. Lukas Thor-Thot