Momi-ko. Ciągła podróż.

image(6) momi-ko

Monika Misiak-Kołsut – projektantka i założycielka marki Momi-ko – kocha zwiedzać świat. Jak sama mówi, ma ciągły głód odkrywania, analizowania, obserwacji i nauki. Kiedy tylko wraca do domu, od razu zaczyna planować kolejny wyjazd. Z każdego przywozi moc inspiracji, które odnajdują odzwierciedlenie w jej projektach.

Pierwszą z takich podróży odbyła po Europie. Odwiedziła m.in. Rumunię. Tak narodził się pomysł na kolekcję dyplomową „Besarabia“ (od nazwy krainy historycznej położonej w Europie Wschodniej – zwanej też Związkiem Wypędzonych – obejmującej właśnie teren dzisiejszej Rumunii). Kolekcja na którą składały się celowo strzępiące się i powyciągane stroje o niespotykanych formach miała być manifestem przeciwko trzymaniu się ram tworzenia, abnegacją trendów i oderwaniem się od funkcjonalności ubrań. Monika chciała, by kolekcja balansowała na granicy ubioru i kostiumu, w pełni odzwierciedlała jej charakter i była wizytówką. Miała świadomość, że nieprędko będzie miała ponownie okazję stworzyć coś, co jest nieograniczone wymogami rynku.

I rzeczywiście, kolejne linie były bardziej ugładzone, jednak w dalszym ciągu niepozbawione oryginalnej konstrukcji i przykuwające wzrok – szczególnie za sprawą wzorów i kolorów. Wyraziste, niekiedy wręcz krzykliwe nawiązywały do estetyki japońskich subkultur młodzieżowych. Projektantka przeżywała bowiem fascynację Krajem Kwitnącej Wiśni (to zamiłowanie zostanie z nią zresztą na dłużej). W Japonii spędziła dwa tygodnie (odwiedziła Tokio, Kioto i Osakę). Chce wrócić, bo czuje niedosyt. Tamtejsza rzeczywistość uzależnia. „Zanim wybrałam się do Japonii, moje wyobrażenie było dalekie od tego, co zobaczyłam na miejscu“ – opowiada. „Kraj ten znałam m.in. z książek Murakamiego, mody Yohji’ego Yamamoto i filmów Kurosawy. Już kiedy wysiadłam z samolotu, poczułam, że znalazłam się w innym świecie i do tej pory wydaje mi się, że część z moich wspomnień to sny. W żadnym innym miejscu, nie czułam się tak bezpiecznie jak tam “ – dodaje. „Tokio podzielone jest na dzielnice i każda z nich ma swój własny, odmienny charakter. Tą, która szczególnie związana jest z modą i którą warto odwiedzić jest dzielnica Harajuku. Na głównej ulicy Takeshita-dori ilość bodźców i inspiracji jest tak ogromna, że można obdzielić nimi wiele kolekcji. To właśnie tam pojawiają się ludzie ubrani – wręcz przebrani – tak, by wyróżnić się z tłumu, być w centrum uwagi. To coś zupełnie niespotykanego w Polsce“ – wspomina.

Sama stawia jednak na oryginalność. „Zależy mi, aby każda rzecz miała w sobie coś, co ją wyróżni. Czasem jest to konstrukcja, innym razem tkanina, połączenie faktur. Ostatnio projektuję własny nadruk na tkaninę. Szczególnie liczą się dla mnie detale – zaokrąglony kołnierz albo guzik czy nić w kontrastowym kolorze“ – mówi. „Nie chcę powielać, dlatego staram się nie oglądać żadnych pokazów, magazynów o modzie. Nie śledzę trendów, tworzę tak jak czuję – deklaruje. Mimo to, jej ubrania idą z duchem czasu. W ostatniej kolekcji widoczne są popularne obecnie nawiązania sportowe, pojawiają się geometryczne printy i charakterystyczne dla Momi-ko nowoczesne (w tym przypadku nawet ascetyczne) kroje. Ubrania świetnie sprawdzą się na co dzień – nawet do biura – choć do japońskiego salarymana będzie ci w nich daleko!

Ubrania Momi-ko kupisz za pośrednictwem platformy http://www.shwrm.pl, stacjonarnie – w Pop Up Story w galerii Plac Unii City Shopping (przy Pl. Unii Lubelskiej) albo bezpośrednio od projektantki – pisząc na adres: monika@momi-ko.pl

Momi-ko 1

image(4) momi-ko

image(3) momi-ko

image(2) momi-ko

image(5)momi-ko

Kolekcja dyplomowa – Besarabia:

1. Besarabia dyplom momi-ko

momi-ko besarabia 2

421694_352003841489011_1830314798_n

momi-ko besarabia 3

momiko besarabia_343885457_n

Besarabia dyplom

Wybrane sylwetki z kolekcji na jesień i zimę 2014 – inspirowane Japonią:

14.05.30-momiko07901

14.05.30-momiko06721

14.05.30-momiko07451

Zdjęcia: materiały prasowe Momi-ko.

Dobry start. Dyplomy MSKPU.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

18. dzień marca. 10 lat MSKPU. 15 kolekcji. Sukces.
Tak w telegraficznym skrócie można by przedstawić to, co działo się w ubiegłą środę w studio Domaniewska w Warszawie. Licznie zabrani goście – projektanci, przedstawiciele mediów i showbiznesu, studenci, absolwenci i wykładowcy Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru oraz inni sympatycy mody – spotkali się by wspólnie świętować 10. urodziny szkoły. Jednym z elementów obchodów jubileuszu był pokaz mody. Piętnastu najlepszych świeżo upieczonych absolwentów uczelni zaprezentowało swoje kolekcje dyplomowe.
Po ubiegłorocznym pokazie troszkę narzekałam (kto nie pamięta, może przeczytać tu: https://kroljestnagi.com/2014/04/08/oto-przyszlosc-polskiej-mody/). Na brak koloru i trzymanie się sprawdzonych utylitarnych fasonów, czyli zachowawczość, która choć świetnie się sprawdza w realiach rynkowych, nie przystoi projektantom u progu kariery. Tym razem było inaczej. Projektanci nie bali się już wyrazistych barw (a nawet stawiali na ich mnogość, w odważnych zestawieniach). Sięgnęli także do awangardy – a to właśnie na ogół dzięki niej w modzie zachodzą rewolucje, które potrafią wpłynąć jej historię. Co pozostało bez zmian? Dbałość o to, by kolekcje były wieloelementowe, a stylizacje warstwowe. By zawsze pojawiały się okrycia wierzchnie (od kurtek bomberek po eleganckie płaszcze) oraz odpowiednie akcesoria. By było profesjonalnie i ciekawie.
Oto kolekcje, które szczególnie wywarły na mnie wrażenie.

1. NATALIA KOPISZKA
Tę kolekcję miałam okazję widzieć już kilka tygodni wcześniej podczas obrad rady programowej strefy OFF Fashion Week Poland. Już wtedy mnie zachwyciła i zapadła w pamięć na dobre. Choć utrzymana w landrynkowych odcieniach (z mocnym niebieskim akcentem) nie jest infantylna, bo „dorosłe“ są fasony – ascetyczne i oversize. Gdzieniegdzie pojawiaja się plisy i zakładki, a na ubraniach i dodatkach występuje charakterystyczny malarski deseń. Wszystko to przywodzi na myśl tradycyjne stroje japońskie, tyle że w nowoczesnym, miejskim wydaniu.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

2. ANITA ŻMURKO-SIERADZKA
Japonia – a konkretnie twórczość mistrzów dekonstrukcji – wyraźnie zainspirowała także Anitę Żmurko-Sieradzką. W jej kolekcji zarówno elementy strojów, jak i same stroje są wyraźnie przeskalowane. Ubrania przypominają kokony, w których można się skryć. A wszystko to w klasycznej kolorystyce (czerń, biel, czerwień). Choć można powiedzieć, że takie rzeczy już były, że to nic nowego, podskórnie czuje się, że projektantka styl zapożyczyła sobie świadomie. I dodała coś od siebie. Akcent bardzo mocny i charakterystyczny – nakrycia głowy wyglądające niczym wiele splecionych dłoni. Nie można oderwać od nich wzroku.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

3. HUBERT KOŁODZIEJSKI
Projektant zatarł kilka granic – między strojem codziennym a kostiumem, między ubraniem kobiecym a męskim, między tym co normalne, a co graniczące z psychozą. A jednocześnie stworzył kolekcję intrygującą pod względem formalnym. Ciekawa jestem, jaką obierze ścieżkę w przyszłości.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

4. KAROLINA FILIP
Eksperymentuje również Karolina Filip. Umiejętnie bawi się kształtem i strukturą strojów. Pewnym gestem wprowadza kolory, ale tylko wtedy kiedy warto. Przekornie zestawia ciężkie z lekkim, mięsiste i ażurowe. Ubrania, w większości pewnie są ciężkie i mięsiste, a mimo to na sylwetkach wyglądają lekko.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

5. AGATA GNAŚ
Na pierwszy rzut oka jest bardzo szykownie w klasycznym tego słowa znaczeniu. Projektantka sięga po proste fasony i wysmakowane kolory retro. Ważną rolę odgrywają płaszcze, o jakich marzą prawdziwe elegantki. Gdy przyjrzymy się lepiej, dostrzeżemy że cięcia są bardziej nowoczesne niż nam się wydawało, a niektóre tkaniny zdobią popularne dziś nadruki (czyżby wykorzystujące motyw podpatrzony na liściu kapusty?). Kolekcja niewymuszona, dopracowana w detalach, wdzięczna!

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

6. SYLWIA MURANOWICZ
Za lekkość kolekcji warto pochwalić także Sylwię Muranowicz. Są tu miękkie upięcia, delikatnie postrzępione struktury, gniecenia, rozbielone odcienie oraz wzory niczym powstałe w wyniku skropienia tkaniny kroplami farby, które stopniowo się po niej rozpływają. Są i głębokie dekolty na plecach. Wszystko to powoduje, że kolekcja jest chyba najbardziej kobieca ze wszystkich zaprezentowanych. Ładna i delikatna. Inna.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: AKPA.

Wiosennie. Trendy i nie tylko.

W wiosennym wydaniu magazynu Manufaktury rozmawiam z młodą projektantką Karoliną Marczuk, sięgam do historii kratki gingham i przedstawiam trendy z wybiegów…

08-09 gingham

16 biel

18-19 projektant

30-31_MODA KIDS

36 barbie look

Projekt graficzny: Dennis Wojda.

Niegrzecznie.

Wiosenny Si – Magazyn Czasu Wolnego (pod moją redakcją) to pochwała wszystkiego, co niepokorne. Szukajcie w sklepach Sizeer, pytajcie w kioskach i salonach kolporterskich (to dodatek do magazynów lifestylowych). A tu mała zajawka.

Si_wiosna 2105_cover_small

Jak zrobić tatuaż w warunkach domowych:
tatuaże domowej roboty

Why-Duck rysuje na koszulkach:
Why Duck cz1-1

Why Dyck cz2-2

Niegrzeczny trend:
be bad-3

Design rodem z PRL-u:
design prl-u

W numerze także: wywiad z Curly Heads, samochody, które potrafią coś więcej niż jeździć, apetyt na donuty, dziewczyn przepychanki na wrotkach, modne miejsca, fajne koncerty i dużo dobrej mody sportowej.

Projekt graficzny: Lukas Thor-Thot.

Dudzińska. Swetry jak rzeźby.

1 Dudzinska

Jest w nich coś pierwotnego, organicznego, co powoduje, że nie można oderwać od nich wzroku. Mięsiste, nieco za duże, o charakterystycznych splotach i różnorodnych fakturach powodują, że chce się w nich otulić i przeczekać do wiosny. Nie licz jednak na to, że będziesz w ukryciu, bo swetry Anny Dudzińskiej nie pozostawiają obojętnym.

4 Dudzińska

To, co powoduje, że są tak magnetyczne, to najprawdopodobniej liczne (acz niedosłowne) elementy nawiązujące do natury. Anna Dudzińska nie kryje swej fascynacji przyrodą. To właśnie z niej zapożycza kolory i faktury – w ostatniej kolekcji sploty wybranych swetrów przypominają plastry miodu albo budzą skojarzenie ze strukturą kamieni. „Kolekcja powstała także w oparciu o zdjęcia Jimmy’ego Nelsona, twórcy projektu „Before they pass away“, dokumentującego ostatnie żyjące na Ziemi plemiona. Stąd można dopatrzeć się motywów etnicznych“ – mówi Dudzińska. Mowa m.in. o swobodnie wypuszczonych pojedyńczych (za to licznych) nitkach układających się na wzór modnych w tym sezonie frędzli. Intencją projektantki nie jest jednak tworzyć w zgodzie z trendami. Lubi wykraczać poza nie, tworząc ubrania nieszablonowe, oryginalne. Co ważne jednak – mają być przy tym w stu procentach nadające się do noszenia.

I chyba tak jest, bo klientek przybywa. Początkowo Ania dziergała ze swoją mamą, dziś za marką stoi sztab ludzi. W dalszym ciągu jednak ubrania robione są ręcznie. Z wełen owczych, a także najwyższych jakościowo wełen sprowadzanych z Peru: pozyskiwanych z alpak, merynosów i kóz angorskich (moher) czy też ich mieszanki z jedwabiem. Oprócz swetrów i spódnic robionych na drutach w kolekcji pojawiają się także sukienki, spodnie i płaszcze uszyte z tkanin. O minimalistycznych formach, z metalicznym połyskiem. Wszystko tworzy wysmakowany miks nowoczesności z tradycją.

2 Dudzinska

3 Dudzinska

5

6

7 Dudzinska

8 Dudzinska

9 Dudzinska

Zdjęcia: Małgorzata Popinigis

Modelka: Natalia / AMQ

Makijaż i Fryzura: Magda Szarzyńska

Set Designer: Małgorzata Botor

Tu możecie obejrzeć zdjęcia Jimmy’ego Nelsona: http://www.beforethey.com/artprints/

Poniżej jedno z nich.

Jimmy Nelson

Dobra baza, czyli basic od Odio i Jakuba Pieczarkowskiego.

odio i pieczarkowski 16 gorgones

O znakomitej kolekcji „Gorgones” Odio i Jakuba Pieczarkowskiego pisałam już tu: https://kroljestnagi.com/2014/11/19/perelki-alei/. Można ją było zobaczyć jesienią w ramach polskiego tygodnia mody. Dziś na światło dzienne wychodzi lookbook „Gorgones” w wydaniu basic (kroljestnagi ma go pierwszy!). Linia, choć prostsza i bardziej użyteczna (jak na basic przystało) bezpośrednio nawiązuje do tego, co wówczas działo się na wybiegu. Są więc maski skrywające twarze i intrygujące fryzury. Jest dużo czerni – regularnie wykorzystywanej w podstawowej linii duetu projektantów. Są i nadruki – znak rozpoznawczy ich twórczości. Tym razem: złote, niebieskie, różowe. Choć utrzymane w bizantyjskiej stylistyce, świetnie sprawdzają się we współczesnych realiach. To właśnie dzięki nim „kawałek zwykłej dzianiny” jest w stanie zamienić się arcydzieło. Okazuje się więc, że basic – powszechnie utożsamiany z nudnymi T-shirtami i sukienkami-worami, które niczym się od siebie nie różnią i najczęściej przyjmują maskujące odcienie szarości – może mieć charakter. I to całkiem silny! Zobaczcie zresztą sami.

Odio i Pieczarkowski 1

odio i pieczarkowski 2 gorgones basic

odio i pieczarkowski 3

odio i pieczarkowski 4

odio i pieczarkowski 5

odio i pieczarkowski 6

odio i pieczarkowski 7

odio i pieczarkowski 8

odio i pieczarkowski 9

odio i pieczarkowski 10

odio i pieczarkowski 11

odio i pieczarkowski 12

odio i pieczarkowski 13 gorgones basic

odio i pieczarkowski 14

odio i pieczarkowski 15

odio i pieczarkowski 17

odio i pieczarkowski 18

odio i pieczarkowski 19

odio i pieczarkowski 20

odio i pieczarkowski 21 gorgones basic

Ubrania z lookbooka kupicie w showroomie Pałac przy ul. Nowogrodzkiej 25 w Warszawie, za pośrednictwem sklepów internetowych z rzeczami młodych projektantów (m.in. Showroom) oraz podczas targów modowych w całej Polsce.

Foto: Michał Polak/www.polakpolak.com
Models: Olga Solińska, Sebastian Jasnoch
Set: Michał Polak
Styling: Odio, Jakub Pieczarkowski

Perełki Alei

czyli 4 kolekcje zaprezentowane w ramach Alei Projektantów podczas ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland, które nie pozostawiają obojętnym.

IMG_1506

Autorów jednej z nich doceniam za odwagę i bezkompromisowość, twórców dwóch kolejnych – za to, że zrobili coś nowego, pozostając jednocześnie na dawno wytyczonym szlaku, projektantce czwartej kolekcji kibicuję w drodze na szczyt.

ODIO I JAKUB PIECZARKOWSKI

Znacie? Kto by nie znał. Odkąd ten duet po raz pierwszy zaprezentował swoją kolekcję podczas łódzkiego fashion weeka, kolejne pokazy są jednymi z najbardziej wyczekiwanych punktów imprezy. Nic dziwnego, na wybiegu się dzieje. Wszystkiego jest w bród. Po pierwsze – samych ubrań, po drugie – kolorów, blasku, warstw, detali. Kicz? Na granicy, ale zawsze wychodzą obronną ręką. Tym razem Odio i Pieczarkowski stworzyli spektakularną kolekcję, w której da się rozróźnić trzy linie stylistyczne na tyle jednak powiązane, by spójność całości nie została zaburzona. Pierwsza z nich to przede wszystkim pastelowe romantyczne sukienki – nie dajcie się jednak zmylić, wcale nie były cukierkowe i słodkie. Warstwowe, uszyte z wielu kawałków różnorodnych tkanin i postrzępione budziły skojarzenie raczej ze strojem Ofelii niż Miss America. Wśród nich znalazły się te bardziej bogate we frędzle (czy to nawiązanie do tradycyjnych strojów mieszkanek Ameryki Południowej?) albo o sportowym charakterze (kołnierzyki jak przy bomber jacket, obniżona linia bioder niczym w sukienkach do tenisa etc.). Zdobiły je nie tylko dobrze połączone kolory, ale i błyszczące aplikacje układające się w napisy – hasła. Linia druga – złota – definicja przepychu. I podróż w czasie do Bizancjum. Ubrania tworzące total looki o szlachetnym blasku pokrywały historyczne motywy i bogate nadruki. Gdzieniegdzie pojawiały się wycięte fragmenty tkaniny tworzące ażurowe wzory, inne wypełniały koraliki układające się w mozaikę. Pokaz zamykała linia czarno-czerwona. Budząca grozę, bo modele ubrani w zadrukowane czarne stroje mieli twarze zakryte czerwonymi chustami z namalowani oczami. O co walczą ci bojownicy? Nie wiadomo. Może na trop naprowadzą słowa Eurypidesa: „Kogo Bóg chce zgubić, temu rozum odbiera“ – jedyne, co można było przeczytać w opisie kolekcji przygotowanym przez projektantów dla publiczności – w dodatku po łacinie.

ls_20141024_3589.jpg

ls_20141024_3639.jpg

ls_20141024_3674.jpg

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_09
ls_20141024_3831.jpg

IMG_1519

IMG_1521

IMG_1522

IMG_1523

BOLA

Ola Bajer – założycielka marki Bola – dojrzała. Zaprezentowana kolekcja jest dotychczas najlepszą w jej karierze. Choć konsekwentnie utrzymana w lekko sportowym duchu i dobra do noszenia na co dzień może poszczycić się eleganckim sznytem. Ola dresy w printy zamieniła na transparentne sukienki i koszule z kołnierzykami. Sięgnęła po klasyczne odcienie: biel, czerwień, czerń i szarości. Nie jest jednak nudno. Kolory rozświetlają metaliczne wykończenia i nadruki, błysk i mat stanowią udaną parę, a warstwowe stylizacje są doskonałe. Charakteru dodają daszki i okrągłe okulary o lustrzanych szkłach. Prawdziwe cuda dzieją się jednak przede wszystkim w konstrukcji ubrań. Tylko spójrzcie na te koszule!

ls_20141024_3300.jpg

Bola_fot. Magdalena Zawadzka 2

Bola fot. M.Zawadzka 3

ls_20141024_3223.jpg

FWPXI_24.10_DA_BAJEROLA-BOLA_FOT_MIKE_PASARELLA_05

sBola_fot. M.Zawadzka

sBola_fot.M.Zawadzka1

NENUKKO

Nenukko zdążyło już nas przyzwyczaić do dobrych kolekcji, z których 90% chcielibyśmy mieć w swojej szafie. Do prostoty i wygody, ale nie bez odrobiny temperamentu. Kto by przypuszczał, że idąc tą drogą, można zrobić jeszcze jeden krok dalej. W kierunku ascezy, minimalizmu totalnego, ubrań, które, powiedzmy sobie szczerze, są trochę nudne, ale za to na pewno nie odwracają uwagi od noszącego je człowieka. Zaprezentowana kolekcja „I’M NOT THEN/SS 2015“ składająca się w większości z ubrań, którym spokojnie można by przykleić etykietę „basic“ to swoisty bunt Nenukko – „wynik rozczarowania kulturą masową, znużenia konsumpcją i tęsknotą za autentycznymi więzami międzyludzkimi“ – tak podają w opisie kolekcji. W tym kontekście pokazywanie na wybiegu „bejsików“ ma sens.
I chyba tylko Nenukko może sobie na to pozwolić. Pokaz sam w sobie był ucztą dla duszy. I w kategorii przedstawienia teatralnego należy go postrzegać. Nie było muzyki – Gaba Kulka czytała Becketta. Modele nieśpiesznie przechadzali się po wybiegu, zatrzymując się od czasu do czasu. Moment zatrzymania, refleksji, zadumy jest bowiem w dzisiejszym świecie niezwykle pożądany, bo deficytowy.

ls_20141025_6739.jpg

ls_20141025_6575.jpg

ls_20141025_6633.jpg

FWP XI_Nanukko_fot. M.Zawadzka 1

FWP11 Nenukko Fot. M.Zawadzka 2

FWP 11 Nenukko Fot. M.Zawadzka

NANKO

Do tej pory mogliście nie spotkać się z marką Nanko, bo to jej debiut na Fashion Week Poland. W dodatku zaprezentowana linia powstała na bazie kolekcji dyplomowej projektantki i założycielki marki (dyplom został pozszerzony o nowe modele)! Kolekcję cechują jednak profesjonalizm, wysoka jakość wykonania, dbałość o detale. Ubrania, choć proste są świetnie skrojone, uszyte z wełny, bawełny, wiskozy i naturalnych skór. Charakterystyczny efekt zagięć na tych ostatnich projektantka uzyskała mozolnie i własnoręcznie zaprasowując je żelazkiem. Mistrzowskie są detale: zakładki, kieszonki, wycięcia. Ubrania mogą pochwalić się także doskonale dobranymi podszewkami, np. w białej kurtce skórzanej na podszewce w tym samym kolorze widnieją liczne seledynowe kropeczki. Wszystko jest tu przemyślane i na właściwym miejscu.

ls_20141024_2881.jpg

ls_20141024_2923.jpg

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWP 11 Nanko fot. M. Zawadzka

FWP 11 Nanko fot. M.Zawadzka

Fot. Magdalena Zawadzka, Lukasz Szeląg, Mike Pasarella.

Dobre, bo OFF.

Ptashnik ss 2015 1

Czyli, co działo się na scenie OFF Out Of Schedule podczas 11 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Paulina Ptashnik

Kolekcja „Messis SS 2015“ to udany mariaż folkloru z minimalizmem. Choć na wybiegu pojawiły się kłosy zbóż oraz cekinowe krzyże tworzące powtarzające się motywy na ubraniach uszytych z naturalnych tkanin (bawełna, len), a do pokazu przygrywał zespół ludowy, wcale nie było przaśnie. Projektantka sięgnęła bowiem po charakterystyczne dla siebie proste formy – tym razem nawiązujące do ubrań kobiet i mężczyzn pracujących przy żniwach i stonowaną kolorystykę – kolory ziemi w rozbielonym wydaniu, a kapela – „Gęsty Kożuch Kurzu“ grała naprawdę dobrze! Charakteru kolekcji dodał brak wykończenia niektórych elementów – dołów płaszczy i sukienek o długości 7/8 czy nonszalanckich połów kurtek, szlachetności – precyzyjnie poprowadzone cięcia. Moi faworyci – skromna pastelowa sukienka delikatnie ściągnięta gumką w talii oraz biała bluzka z postrzępionym, wręcz prującym się karczkiem obok ascetycznych koszul i spodni bez zastrzeżeń sprawdzą się w warunkach miejskich. Doskonałe!

Ptashnik ss 2015 2

ptashnik ss 2014 3

Ptashnik ss 2015 4

Kas Kryst

Królowa czerni i tym razem nie zawiodła miłośników kultowego koloru, choć do kolekcji wkradła się odrobina bieli i szarości. Było też bardziej „wyjściowo“ niż zwykle. Projektantka postawiła na eleganckie sukienki z plisowanymi elementami, wycięciami seksownie odsłaniającymi ramiona czy siateczkami, przez które prześwitywało ciało. Oprócz nich charakterystyczne dla kolekcji były przeskalowane kołnierzyki koszul oraz płaszcze i kurtki oversize – choć w klimacie streetowym, spójne z pozostałymi elementami linii.

Kas Kryst ss 2015 1

Kas Kryst ss 2015 2

Kas Kryst ss 2015 3

Kas Kryst ss 2015 4

Acephala

W związku z tym pokazem miałam wiele obaw. Jak podpowiadają projektanci – Monika Kędziora i Bartek Korzeniowski – w dosłownym tłumaczeniu „Acephala to kobieta pozbawiona głowy, mniej dosłownie – wariatka, ekscentryczka odrzucająca rygory racjonalnego myślenia, rebeliantka“. Ich kolekcja „Attitudes passionnelles“ powstała z myślą o stworzeniu „garderoby histeryczki XXI wieku – zagubionej w świecie nomadyzmu i niestabilności“, czerpie zaś z historii i zdjeć pacjentek dziewiętnastowiecznego szpitala psychiatrycznego Salpetriere. Inspiracja, choć ma za zadanie zwrócić uwagę na jeden z problemów współczesnego świata (pozostaje pytanie, czy rzeczywiście ma na to szanse, jeśli odbiorca nie jest wyposażony w informację prasową oraz czy taka rzeczywiście jest rola mody…), potraktowana zbyt dosłownie, mogłaby być katastrofą. Tak w tym przypadku nie było. Ubrania nawiązujące do kaftanów albo suto zadrukowane rysunkami pensjonariuszek w różnych fazach histerii broni wysoka jakość wykonania. Kolekcja to, zgodnie z intencjami twórców, pochwała tradycyjnego rzemiosła. Miła odmiana w czasie, gdy zatarła się granica między projektantami, a producentami bezkształtnych dresowych bluz. Udały się warstwowe, „lekkie“ stylizacje oraz dobór oryginalnych butów o zgeometryzowanych podeszwach (marki Trippen). Debiut bardzo udany. Ciekawa jestem tylko, co będzie dalej. W którą stronę pójdą twórcy „Acephali“? Nazwa brandu ściśle wiąże się z tematyką ich pierwszej kolekcji. Czy to jedynie jednorazowy projekt czy też początek przemyślanego konceptu? Śledzić warto!

Acephala ss 2015 1

Acephala ss 2015 2

Acephala ss 2015 3

Acephala ss 2015 4

The Puppies

Choć założyciel marki – Maksymilian Gorockiewicz – jest dopiero studentem drugiego roku projektowania na łódzkiej ASP, cechuje go dojrzałość myślenia o kolekcji i jej promowania (świetne zdjęcia wizerunkowe miałam okazję zobaczyć podczas obrad Rady Programowej strefy OFF). Kolekcja mimo że bogata w inspiracje i środki artystycznego wyrazu, nie sprawiała wrażenie nimi przeładowanej. Tworzona jakby z myślą o współczesnych buntownikach, a nawet rewolucjonistach – wykorzystywała motyw rewolweru – powtarzający się w formie haftów i nadruków, nawiązywała do odzieży militarnej (bogactwo pakownych kieszeni) i stylu grunge (niewykończone koszule i dżinsowe kamizele). Mocne, typowo męskie elementy garderoby występowały jednak w zestawieniach z plisowanymi spódnicami czy prześwitującymi, siateczkowymi bluzami. Ciekawe było np. połączenie kurtki bomberki i plisowanego płaszcza. Plus za intensywne kolory – żółty i niebieski oraz udany dobór różnorodnych tkanin.

The Puppies ss 2015 1

The Puppies ss 2015 2

The Puppies ss 2015 3

The Puppies ss 2015 4

Baiba Ladiga

Początek pokazu był lekko nużący. A to za sprawą kilku pierwszych sylwetek łudząco do siebie podobnych. Projektantka chciała bowiem pochwalić się multibarwnymi nadrukami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że te już się trochę przejadły… Ciekawiej zrobiło się w drugiej części show, kiedy na wybieg wkroczyły modelki ubrane w hebanowe kreacje o obszernych geometrycznych kształtach. To, że forma jest tu najważniejsza podkreślały konstrukcyjne futurystyczne nakrycia głowy i buty.

Baiba Ladiga ss 2015 1

Baiba Ladiga ss 2015 2

Baiba Ladiga ss 2015 3

Baiba Ladiga ss 2015 4

Baiba Ladiga ss 2015 5

Romana

Projektantka po raz kolejny udowodniła, że zna się na konstrukcji. Podczas gdy sezon wcześniej pokazała bardziej instalacje na ciele człowieka niż ubrania do noszenia, tym razem zwróciła się w stronę casualu (początkowo nawet zastanawiałam się, czy aby na pewno kolekcja powinna się znaleźć w kategorii OFF). Pozornie proste ubrania niepozbawione były jednak konstrukcyjnych smaczków – przeskalowanych kieszeni, plisów w nieoczywistych miejscach i zakładek, które podczas ruchu rozchylają się, ukazując kontrastowy kolor. Umiejętnie dobrane były także wzory, odcienie i tkaniny. Kratka pojawiła się obok panterki, intensywne odcienie obok zgaszonej szarości, lekkie i zwiewne tkaniny obok sztywnego filcu.

Romana ss 2015 1

Romana ss 2015 2

Romana ss 2015 3

Zwyrd

Kolejna kolekcja w dorobku Grzegorza Marcisza budząca skojarzenia ze strojami wojowników. Wyrazista, charakterystyczna, dobra. Uwielbiam obszerne kamizele, nonszalanckie kurtki oversize i lekko sterczące (bo z grubych tkanin) spódnice czy topy w wykonaniu projektanta. Moda z charakterem.

Zwyrd ss 2015 1

Zwyrd ss 2015 2

Zwyrd ss 2015 4

Monika Gromadzińska

Dobra kolekcja wieńcząca całą 11. edycję odbywającego się w Łodzi polskiego tygodnia mody. A to dlatego, że inspirowana właśnie Łodzią – architekturą (blokowiska kontra pałace) oraz twórczością związanych z miastem artystów – Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego (patrona łódzkiej ASP). A jednak w oderwaniu od okoliczności pokazu, kolekcja nadal ma sens. To mieszanka modernizmu, ducha PRL-u, malarstwa i krawiectwa, którą chce się nosić. Nie tylko dla żartu albo z sentymentu. Po prostu, bo jest fajna.

Gromadzinska ss 2015 1

Gromadzinska ss 2015 2

Gromadzinska ss 2015 3

Gromadzinska ss 2015 4

Gromadzinska ss 2015 5

Fot. Magdalena Zawadzka.