FW TOP 5: Acephala.

Acephala fotMZawadzka 1

Duet projektantów debiutował sezon temu bardzo dobrą kolekcją inspirowaną kuracjuszkami dziewiętnastowiecznych szpitali psychiatrycznych (więcej tu: http://https://kroljestnagi.com/2014/11/05/dobre-bo-off/). Podczas ostatniej edycji Fashion Weeka (w ramach strefy Studio) pokazał kolejną linię i tym samym udowodnił, że mocny debiut nie był przypadkowy.
Acephala konsekwentnie trzyma się wcześniej obranej drogi – zarówno pod względem podejmowanej tematyki, jak i przekrojowego, bardzo świadomego myślenia o kolekcji i jej wizerunku. Wierna jest doskonałej jakości tkanin i perfekcji wykonania ubrań. Wygląda na to, że na polskim rynku wyrósł silny przedstawiciel mody konceptualnej, która nadaje się do noszenia na co dzień. Nawet przez tych najbardziej wymagających.
Za sprawą kolekcji „Don’t kiss me“ projektanci kontynuują swoje rozważania na temat tego, kim dziś jest kobieta. Motto – „A woman as a man as a child“ – obrazuje kierunek rozmyślań. Zresztą nie tylko ono, ale przede wszystkim ubrania. Dominują proste, klasyczne fasony – golfy, swetry oversize, płaszcze i kamizelki. Widoczny jest wpływ inspiracji męską garderobą, jednak cięcia poprowadzone są tak, by sprzyjać kobiecej sylwetce (choć nie ma tu nawet cienia ostetntacyjnego jej podkreślania). Jest skromnie – także za sprawą stonowanej kolorystyki (czerń, butelkowa zieleń, szarości i beże). Skromnie, ale nie bez charakteru. Bigla nadają kolekcji printy – prostokątne i kolorowe oraz przypominające dziecięce rysunki: usta i serduszka. Te ostatnie występują także w formie zmywalnych tatuaży na rękach i nogach – bardzo silny dziś trend! Interesujące jest także zestawienie tkanin. Obok wełny pojawia się jedwab, żakard sąsiaduje z dżersejem. Wszystkie robione na zamówienie we Francji, Japonii i we Włoszech. Doskonałe.

Acephala fotMZawadzka 2

Acephala fot. Mike Pasarella 1

Acephala fot M Pasarella 2

Acephala M Pasarella 3

Acephala fotMZawadzka

Fot. Mike Pasarella, Magdalena Zawadzka.

TOP 5 Fashion Week Poland: Berenika Czarnota.

Od dziś na blogu subiektywny przegląd najlepszych kolekcji polskiego tygodnia mody zaprezentowanych w ramach scen Designers Avenue i Studio. W sumie będzie ich 5. Kolejność przypadkowa. Zaczynamy od „Blue Moon“ Bereniki Czarnoty.

Czarnota1 MZawadzka

Wielkości XXL, żywe kolory (i ciekawe ich połączenia), poczucie humoru, a wszystko to w postaci mistrzowsko robionych na drutach form. Po tym poznacie Berenikę Czarnotę. Projektantka obecna na rynku od 2008 roku po raz kolejny już pokazała swoją kolekcję podczas polskiego tygodnia mody (choć mieszka i pracuje w Berlinie). I tym razem nie zabrakło charakterystycznych dla niej rozwiązań. Na pierwszy plan wysuwają się imponujących rozmiarów wełniane rękawiczki i szaliki oraz skarpety tak grube, że ledwo udaje się na nich zawiązać rzemienie zamszowych sandałów. Nie tylko ich skala rzuca się w oczy, ale i kolory – różowy, pomarańczowy i niebieski – w bardzo intensywnym wydaniu. Niebieski zresztą dominuje w kolekcji (jak sama nazwa wskazuje), występując w kilku odcieniach. Projektantka sięgnęła do symboliki kolorów i świadomie wykorzystała te, które niosą za sobą określone emocje. A niebieski uspokaja i odpręża. Doskonale współgra więc ze swetrami o fasonach oversize i obszernymi pelerynami, które także pozwalają poczuć się bezpiecznie i schować przed światem. Kolekcji daleko jednak do depresyjnego charakteru. Po pierwsze za sprawą wspomnianych ożywczych barw, po drugie – dzięki licznym frędzlom – przy spódnicach mini i hipisowskich torbach – poruszającym się rytmicznie z każdym krokiem modelki. Czasem pojawią się geometryczne printy, gdzieniegdzie błyśnie złoto – dzieje się naprawdę dużo. Dlatego też, myśląc o formach ubrań, projektantka postawiła na minimalizm. Płaszcze, spodnie czy sukienki mają nie krępować ruchów i stanowić tło dla fantazyjnych akcesoriów. Dzięki przemyślanym proporcjom stanowią jednak także wartość samą w sobie.

Czarnota fotMZawadzka

sFWPXII_17.04_DA_Berenika Czarnota_Mike_Pasarella_04

sFWPXII_17.04_DA_Berenika Czarnota_Mike_Pasarella_02

Czarnota 3 fotMZawadzka

sFWPXII_17.04_DA_Berenika Czarnota_Mike_Pasarella_01

Czarnota4 MZawadzka

sFWPXII_17.04_DA_Berenika Czarnota_Mike_Pasarella_06

sFWPXII_17.04_DA_Berenika Czarnota_Mike_Pasarella_10

Fot. Magdalena Zawadzka, Mike Pasarella.

Poza schematem, czyli pokazy offowe 12. edycji Fashion Week Poland.

Odio i Jakub Pieczarkowski

Odio i Jakub Pieczarkowski

Strefa OFF Out Of Schedule w ramach 12 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland wyglądała nieco inaczej niż zwykle. Pokazów było mniej niż zdążyliśmy się przyzwyczaić, wszystkie skumulowane w jednym dniu i przeplatane z pokazami odbywającymi się w ramach „Alei Projektantów“. Gość niewtajemniczony w strukturę łódzkiego tygodnia mody mógł być nieco zagubiony. Zwłaszcza, że w tym roku gwałtownie rozrosła się strefa Studio – o dopiero kształtującej się tożsamości, na razie prezentująca kolekcje „mniejsze“ – debiutantów oraz tych, którzy choć są znani w branży, przygotowali mniej sylwetek niż wymagają tego reguły „Alei“. Zabieg ten był jednak świadomy. To odpowiedź na to, co dzieje się na etapie zgłoszeń kolekcji do udziału w imprezie – obraz tego, w jakim miejscu znajduje się obecnie polska moda. Oraz – a może przede wszystkim – tego, jak projektanci traktują Fashion Week. Dla większości jest to bowiem pierwsza albo jedyna możliwość pokazania swojej kolekcji (w niektórych przypadkach zresztą trampolina do sukcesu). Dla niektórych to główny zarzut wobec FashionPhilosophy Fashion Week Poland – bywa on postrzegany jako nie nie reprezentatywny dla branży, bo „starych wyjadaczy“ można tu spotkać coraz mniej. Według mnie jednak to jego siła – tu mają miejsce pokazy, których nie zobaczycie nigdzie indziej, tu odkryjecie młode talenty, poznacie twórczość projektantów awangardowych (i nie będziecie czekać półtorej godziny na rozpoczęcie pokazu – potrzebnej na dotarcie wszystkich celebrytek).

Tym razem w ramach OFF Out Of Schedule zobaczyliśmy 6 kolekcji. Zupełnie różnych estetycznie, ale o silnych charakterach – będących znakiem rozpoznawczym ich twórców. Jak na OFF przystało.

KATARZYNA KARWOWSKA
Projektantka została dostrzeżona przez organizatorów Fashion Weeka i zaproszona do udziału w imprezie podczas swojego pokazu dyplomowego zorganizowanego przez szkołę, czyli warszawską MSKPU. Jej kolekcja z łatwością wpadała w oko za sprawą sztucznych futer w neonowych odcieniach, które stanowiły ważny element wykończenia ubrań i dodatków ( świetne fantazyjne buty, zawadiackie plecaki!). Charakterystyczne dla kolekcji intensywne kolory z dodatkiem złota to nawiązanie do Indii – a zwłaszcza hinduskich bóstw. Plus za dbałość o detale oraz umiejętność operowania proporcjami w warstwowych stylizacjach.

Karwowska FasHion Week but

Karwowska Fashion Week 1

Karwowska Fashion Week Small

ALEKSANDRA WORONOWSKA
To kolejna świeżo upieczona absolwentka MSKPU, która miała okazję pokazać swoją kolekcję na scenie OFF. Jej linia „Bricolage“ – zgodnie z nazwą, będącą określeniem postmodernistycznej techniki tworzenia z dostępnych, różnorodnych materiałów – była udanym zestawieniem ubrań uszytych z wielu tkanin (i dzianin) o zróżnicowanych fakturach i deseniach. Perełki? Krótka kurtka z kapturem o patchworkowym charakterze (kratka występuje tu obok pasków i pikowania, wełniany karczek łączy się z dzierganymi rękawami), plisowane plecaczki, melanżowe swetry oversize.

woronowska Fashion Week

Woronowska Fashion Week 2

Woronowska plecaczki

NATALIA KOPISZKA
O kolekcji „Kopi“ pisałam już tu: https://kroljestnagi.com/2015/03/26/dobry-start-dyplomy-mskpu/ – przy okazji pokazu jubileuszowego MSKPU (tak, znów!). Podczas Fashion Week Poland mieliśmy okazję obejrzeć bardziej rozbudowaną kolekcję. Obok koszul i spódnic w pastelowych kolorach, pojawiły się także ich odpowiedniki w odcieniach szarości. Pięknie prezentujące się w towarzystwie mocnych akcentów kolorystycznych (jak choćby czerwona torebka). Zdobiły je wdzięczne nadruki projektu Marty Grabowskiej – ilustratorki, a prywatnie przyjaciółki Kopiszki. Ich głównym motywem były wdzięczne kucyki wzorowane na… My Little Pony. Cała kolekcja bowiem to podróż sentymentalna projektantki do jej wczesnego dzieciństwa. A to przypadło na lata 90. ubiegłego wieku. Do tamtych czasów nawiązują więc także kroje ubrań. Mimo to, kolekcja jest bardzo nowoczesna. Wystarczy spojrzeć na płaszcze!

Kopi otwarcie 1

Backstage_Kopi 3

natalia kopiszka fashion week kopi

Kopi 6 final

Backstage_Kopi 5

WALERIA TOKARZEWSKA-KARASZEWICZ
Od tej kolekcji oczekiwałam więcej. Podczas obrad rady programowej zachwyciły mnie misterne ornamenty, dekoracyjne tkaniny, marynarka w całości wysadzana metalicznymi koralikami, akcesoria-cacka. I nadal mnie zachwycają, tylko osobno, a nie jako część kolekcji, która w całości okazała się być ciężka w wyrazie, a tym samym nieco anachroniczna. Spodziewałam się, że na wybiegu zobaczę pełne przepychu, nieco ekscentryczne, przesadzone stylizacje, jakich nie powstydziłaby się Macademian Girl, tymczasem wyszło pańciowe Bizuu, tyle że bez swojego charakterystycznego wdzięku. Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz należą się jednak także brawa. Po pierwsze – za podążanie własną ścieżką, niekoniecznie komercyjną (to uzasadnia obecość tej kolekcji właśnie w strefie OFF). Po drugie – za pracowitość – cierpliwość i determinację – oraz świetną znajomość krawieckiego fachu (wbrew pozorom to nie takie oczywiste wśród współczesnych młodych projektantów). Tokarzewska-Karaszewicz od początku do końca kolekcję zrobiła bowiem samodzielnie! Czekam na więcej i kibicuję. Zwłaszcza, jeśli projektantka przed kolejnym pokazem zaprosiłaby do współpracy stylistę, który spojrzałby na wszystko świeżym okiem i potrafiłby wydobyć z ubrań tkwiący w nich potencjał.

tokarzewska karaszewicz

tokarzewska karaszewicz Fashion Week

Waleria Tee torba

ROMANA
Romana po raz kolejny pokazała, że nie interesują jej sprawdzone patenty. I że lubi eksperymentować z formą. Tym razem wzięła na warsztat kimono – a konkretnie jego rękaw – który skalowała, multiplikowała, modyfikowała i umieszczała w różnych, nie zawsze typowych częściach ubrań, nadając im rzeźbiarskiego wyrazu. Jest nieźle, ale projektantka zdążyła nas już przyzwyczaić do odważniejszych eksperymentów i takich właśnie oczekujemy. Tym razem zaś „w Romanę“ można się z powodzeniem ubrać.

 romana 1

sklejka romana 2

Romana Final

ODIO I JAKUB PIECZARKOWSKI
Choć wydawało się, że ten duet projektantów nie może być już bardziej odważny, ponownie wszystkich zaskoczył. Tym razem przede wszystkim formą prezentacji ubrań. Klasycznego pokazu nie było, w zamian za to publiczność mogła swobodnie przemieszczać się między ustawionymi na wybiegu modelkami i modelami i oglądać z bliska sylwetki, by następnie usiąść i uczestniczyć w niewielkim performance w onirycznym klimacie. A było na co patrzeć. Obok charakterystycznych dla projektantów opalizujących nadruków, aplikacji ze sztucznych futer i haftów występujących w ilościach hurtowych pojawiła się nowość – mięsista dzianina, oczywiście barwna i wzorzysta, z której zrobione zostały proste w formie sukienki maksi, spódnice i bluzy. Wszystko to złożyło się na bogatą, wieloelementową kolekcję, w której ogromną rolę odgrywały wprawnie zestawione pozornie kontrastowe tkaniny i dzianiny, tworzące niezliczone warstwy. Odio i Jakub Pieczarkowski świetnie się spisali. Zrobili kolejną kolekcję, potwierdzającą, że doskonale wiedzą, kim są jako artyści i konsekwentnie podążają własną ścieżką. Kolekcje o silnej własnej tożsamości, a tych w Polsce jest jeszcze zbyt mało. Udało im się także pokazać, że nie stoją w miejscu. Takie „offowy” chcemy właśnie oglądać!

odio i pieczarkowski 1

Odio i Pieczarkowski 2

Odio i Pieczarkowski 3

Odio i Pieczarkowski 4

Odio i Pieczarkowski 6

Odio i Pieczarkowski 7

Odio i Pieczarkowski 8

Fot: Mike Pasarella, Adriana Pasarella, Magdalena Zawadzka.

Dobry start. Dyplomy MSKPU.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

18. dzień marca. 10 lat MSKPU. 15 kolekcji. Sukces.
Tak w telegraficznym skrócie można by przedstawić to, co działo się w ubiegłą środę w studio Domaniewska w Warszawie. Licznie zabrani goście – projektanci, przedstawiciele mediów i showbiznesu, studenci, absolwenci i wykładowcy Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru oraz inni sympatycy mody – spotkali się by wspólnie świętować 10. urodziny szkoły. Jednym z elementów obchodów jubileuszu był pokaz mody. Piętnastu najlepszych świeżo upieczonych absolwentów uczelni zaprezentowało swoje kolekcje dyplomowe.
Po ubiegłorocznym pokazie troszkę narzekałam (kto nie pamięta, może przeczytać tu: https://kroljestnagi.com/2014/04/08/oto-przyszlosc-polskiej-mody/). Na brak koloru i trzymanie się sprawdzonych utylitarnych fasonów, czyli zachowawczość, która choć świetnie się sprawdza w realiach rynkowych, nie przystoi projektantom u progu kariery. Tym razem było inaczej. Projektanci nie bali się już wyrazistych barw (a nawet stawiali na ich mnogość, w odważnych zestawieniach). Sięgnęli także do awangardy – a to właśnie na ogół dzięki niej w modzie zachodzą rewolucje, które potrafią wpłynąć jej historię. Co pozostało bez zmian? Dbałość o to, by kolekcje były wieloelementowe, a stylizacje warstwowe. By zawsze pojawiały się okrycia wierzchnie (od kurtek bomberek po eleganckie płaszcze) oraz odpowiednie akcesoria. By było profesjonalnie i ciekawie.
Oto kolekcje, które szczególnie wywarły na mnie wrażenie.

1. NATALIA KOPISZKA
Tę kolekcję miałam okazję widzieć już kilka tygodni wcześniej podczas obrad rady programowej strefy OFF Fashion Week Poland. Już wtedy mnie zachwyciła i zapadła w pamięć na dobre. Choć utrzymana w landrynkowych odcieniach (z mocnym niebieskim akcentem) nie jest infantylna, bo „dorosłe“ są fasony – ascetyczne i oversize. Gdzieniegdzie pojawiaja się plisy i zakładki, a na ubraniach i dodatkach występuje charakterystyczny malarski deseń. Wszystko to przywodzi na myśl tradycyjne stroje japońskie, tyle że w nowoczesnym, miejskim wydaniu.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

2. ANITA ŻMURKO-SIERADZKA
Japonia – a konkretnie twórczość mistrzów dekonstrukcji – wyraźnie zainspirowała także Anitę Żmurko-Sieradzką. W jej kolekcji zarówno elementy strojów, jak i same stroje są wyraźnie przeskalowane. Ubrania przypominają kokony, w których można się skryć. A wszystko to w klasycznej kolorystyce (czerń, biel, czerwień). Choć można powiedzieć, że takie rzeczy już były, że to nic nowego, podskórnie czuje się, że projektantka styl zapożyczyła sobie świadomie. I dodała coś od siebie. Akcent bardzo mocny i charakterystyczny – nakrycia głowy wyglądające niczym wiele splecionych dłoni. Nie można oderwać od nich wzroku.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

3. HUBERT KOŁODZIEJSKI
Projektant zatarł kilka granic – między strojem codziennym a kostiumem, między ubraniem kobiecym a męskim, między tym co normalne, a co graniczące z psychozą. A jednocześnie stworzył kolekcję intrygującą pod względem formalnym. Ciekawa jestem, jaką obierze ścieżkę w przyszłości.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

4. KAROLINA FILIP
Eksperymentuje również Karolina Filip. Umiejętnie bawi się kształtem i strukturą strojów. Pewnym gestem wprowadza kolory, ale tylko wtedy kiedy warto. Przekornie zestawia ciężkie z lekkim, mięsiste i ażurowe. Ubrania, w większości pewnie są ciężkie i mięsiste, a mimo to na sylwetkach wyglądają lekko.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

5. AGATA GNAŚ
Na pierwszy rzut oka jest bardzo szykownie w klasycznym tego słowa znaczeniu. Projektantka sięga po proste fasony i wysmakowane kolory retro. Ważną rolę odgrywają płaszcze, o jakich marzą prawdziwe elegantki. Gdy przyjrzymy się lepiej, dostrzeżemy że cięcia są bardziej nowoczesne niż nam się wydawało, a niektóre tkaniny zdobią popularne dziś nadruki (czyżby wykorzystujące motyw podpatrzony na liściu kapusty?). Kolekcja niewymuszona, dopracowana w detalach, wdzięczna!

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

6. SYLWIA MURANOWICZ
Za lekkość kolekcji warto pochwalić także Sylwię Muranowicz. Są tu miękkie upięcia, delikatnie postrzępione struktury, gniecenia, rozbielone odcienie oraz wzory niczym powstałe w wyniku skropienia tkaniny kroplami farby, które stopniowo się po niej rozpływają. Są i głębokie dekolty na plecach. Wszystko to powoduje, że kolekcja jest chyba najbardziej kobieca ze wszystkich zaprezentowanych. Ładna i delikatna. Inna.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: AKPA.

HUSH Warsaw. Debiut na wybiegu.

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6387

Wczoraj wieczorem odbył się pokaz mody będący niczym wisienka na torcie ostatniej edycji najsłynniejszych chyba targów mody HUSH Warsaw. A skoro te organizowane są na Stadionie Narodowym, nie było lepszego miejsca na pokaz niż Pałac Kultury i Nauki. W Sali Marmurowej w bezpretensjonalnej atmosferze, w towarzystwie przedstawicieli prasy oraz sympatyków HUSH-a i polskiej mody swoje kolekcje zaprezentowały (kolejno) Gosia Sobiczewska stojąca za marką „est by Es.“, Luiza Jacob z „Dream Nation“ i Joanna Hawrot, projektująca pod własnym nazwiskiem. To laureatki konkursu HUSH Selected 2014 w kategorii „Projektant Roku #BEGINDESIRE“ (choć zwyciężyła Joanna, jury nie mogło sobie odmówić zobaczenia na wybiegu również kolekcji Gosi i Luizy, dlatego także i je postanowiło wyróżnić pokazem). Wydarzenie sponsorowało Martini Polska. Oto, co można było zobaczyć:

GOSIA SOBICZEWSKA – „EST BY ES.“
W projektach „Est by eS.“ drzemie duża dawka kobiecości i seksapilu – przemycone są one jednak w sposób bardzo subtelny. Poprzez pogłębienie dekoltu, który kończy się sporo pod biustem, wykorzystanie transparentnej tkaniny eksponującej figurę, sięgnięcie po ołówkowy fason spódnicy podkreślający linię bioder. Niby chwyty klasyczne, ale zastosowane na ubraniach o minimalistycznych formach nabierają elegancji i nie mają w sobie już nic z wulgarności. Także kolory są grzeczne. Dominują biały i niebieski, niekiedy ożywione jedynie za pomocą głębokiej czerwieni. Ubrania projektu Gosi to sprzymierzeńcy sylwetki – zarówno cięcia, jak i wzory (tym razem drobne paski) pomyślane są tak, by optycznie wyszczuplać. Wielkie brawa należą się także za małe kurtki o oryginalnych, zgeometryzowanych kształtach.

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5603

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5561

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5628

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5646

20150209_193420

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5688

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5736

LUIZA JACOB – „DREAM NATION“
Fani streetowej marki, której ubrania z bawełny organicznej krzyczą kolorami i słyną z bogactwa deseni, także i tym razem nie byliby rozczarowani. Prezentując multibarwne ubrania noszone (najczęściej) warstwowo, Luiza odarła słowo „komplet“ z jego dawnego pejoratywnego wydźwięku. Na sukienki do połowy uda narzuciła bluzy albo obszerne chusty, szerokie spodnie i spódnice zestawiła z kurtkami bomberkami, spod których dumnie wystawały proste w formie koszule, a sportowe topy połączyła z koszulami oversize. Wszystko to idealnie dopasowane kolorystycznie. Kontrastowe były natomiast detale i akcesoria – szerokie gumy optycznie dzielące kombinezon czy sukienkę na dwie części, plecak albo buty.

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5823

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5846

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5852

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5887

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_5899

JOANNA HAWROT
Joanna Hawrot zachwyciła ubraniami inspirowanymi kulturą japońską z dużą dozą wpływów etnicznych. Pojawiły się liczne zakładki nadające strojom formy niczym z origami oraz kroje inspirowane kimonem. Podziwialiśmy eleganckie plisy i misterne upięcia trzymające w ryzach luźne fasony. Przeskalowane mankiety oraz kołnierzyki przechodzące w szale. Na tym projektantka powinna poprzestać. W kolekcji pojawiły się jednak także bliskie ciału kreacje w całości uszyte z czarnej koronki albo mieniące się dużych rozmiarów cekinami. Ich wprowadzenie rozmyło przekaz i osłabiło nieco wrażenie, jakie Hawrot mogłaby wywrzeć, prezentując wyłącznie „konstrukcyjną“ linię. Ale i tak mieliśmy niedosyt.

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6042

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6079

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6168

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6223

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6200

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6284

HUSH-brzoska-09-02-2015-IMG_6306

Film z finału pokazu Joanny Hawrot:

Projektantki wraz z prowadzącą pokaz Dorotą Smaszcz-Kurzajewską

Projektantki wraz z prowadzącą pokaz Pauliną Smaszcz-Kurzajewską

#BEGINDESIRE fot M.Zawadzka

Zdjęcia: Szymon Brzóska, Magdalena Zawadzka.

Perełki Alei

czyli 4 kolekcje zaprezentowane w ramach Alei Projektantów podczas ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland, które nie pozostawiają obojętnym.

IMG_1506

Autorów jednej z nich doceniam za odwagę i bezkompromisowość, twórców dwóch kolejnych – za to, że zrobili coś nowego, pozostając jednocześnie na dawno wytyczonym szlaku, projektantce czwartej kolekcji kibicuję w drodze na szczyt.

ODIO I JAKUB PIECZARKOWSKI

Znacie? Kto by nie znał. Odkąd ten duet po raz pierwszy zaprezentował swoją kolekcję podczas łódzkiego fashion weeka, kolejne pokazy są jednymi z najbardziej wyczekiwanych punktów imprezy. Nic dziwnego, na wybiegu się dzieje. Wszystkiego jest w bród. Po pierwsze – samych ubrań, po drugie – kolorów, blasku, warstw, detali. Kicz? Na granicy, ale zawsze wychodzą obronną ręką. Tym razem Odio i Pieczarkowski stworzyli spektakularną kolekcję, w której da się rozróźnić trzy linie stylistyczne na tyle jednak powiązane, by spójność całości nie została zaburzona. Pierwsza z nich to przede wszystkim pastelowe romantyczne sukienki – nie dajcie się jednak zmylić, wcale nie były cukierkowe i słodkie. Warstwowe, uszyte z wielu kawałków różnorodnych tkanin i postrzępione budziły skojarzenie raczej ze strojem Ofelii niż Miss America. Wśród nich znalazły się te bardziej bogate we frędzle (czy to nawiązanie do tradycyjnych strojów mieszkanek Ameryki Południowej?) albo o sportowym charakterze (kołnierzyki jak przy bomber jacket, obniżona linia bioder niczym w sukienkach do tenisa etc.). Zdobiły je nie tylko dobrze połączone kolory, ale i błyszczące aplikacje układające się w napisy – hasła. Linia druga – złota – definicja przepychu. I podróż w czasie do Bizancjum. Ubrania tworzące total looki o szlachetnym blasku pokrywały historyczne motywy i bogate nadruki. Gdzieniegdzie pojawiały się wycięte fragmenty tkaniny tworzące ażurowe wzory, inne wypełniały koraliki układające się w mozaikę. Pokaz zamykała linia czarno-czerwona. Budząca grozę, bo modele ubrani w zadrukowane czarne stroje mieli twarze zakryte czerwonymi chustami z namalowani oczami. O co walczą ci bojownicy? Nie wiadomo. Może na trop naprowadzą słowa Eurypidesa: „Kogo Bóg chce zgubić, temu rozum odbiera“ – jedyne, co można było przeczytać w opisie kolekcji przygotowanym przez projektantów dla publiczności – w dodatku po łacinie.

ls_20141024_3589.jpg

ls_20141024_3639.jpg

ls_20141024_3674.jpg

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_09
ls_20141024_3831.jpg

IMG_1519

IMG_1521

IMG_1522

IMG_1523

BOLA

Ola Bajer – założycielka marki Bola – dojrzała. Zaprezentowana kolekcja jest dotychczas najlepszą w jej karierze. Choć konsekwentnie utrzymana w lekko sportowym duchu i dobra do noszenia na co dzień może poszczycić się eleganckim sznytem. Ola dresy w printy zamieniła na transparentne sukienki i koszule z kołnierzykami. Sięgnęła po klasyczne odcienie: biel, czerwień, czerń i szarości. Nie jest jednak nudno. Kolory rozświetlają metaliczne wykończenia i nadruki, błysk i mat stanowią udaną parę, a warstwowe stylizacje są doskonałe. Charakteru dodają daszki i okrągłe okulary o lustrzanych szkłach. Prawdziwe cuda dzieją się jednak przede wszystkim w konstrukcji ubrań. Tylko spójrzcie na te koszule!

ls_20141024_3300.jpg

Bola_fot. Magdalena Zawadzka 2

Bola fot. M.Zawadzka 3

ls_20141024_3223.jpg

FWPXI_24.10_DA_BAJEROLA-BOLA_FOT_MIKE_PASARELLA_05

sBola_fot. M.Zawadzka

sBola_fot.M.Zawadzka1

NENUKKO

Nenukko zdążyło już nas przyzwyczaić do dobrych kolekcji, z których 90% chcielibyśmy mieć w swojej szafie. Do prostoty i wygody, ale nie bez odrobiny temperamentu. Kto by przypuszczał, że idąc tą drogą, można zrobić jeszcze jeden krok dalej. W kierunku ascezy, minimalizmu totalnego, ubrań, które, powiedzmy sobie szczerze, są trochę nudne, ale za to na pewno nie odwracają uwagi od noszącego je człowieka. Zaprezentowana kolekcja „I’M NOT THEN/SS 2015“ składająca się w większości z ubrań, którym spokojnie można by przykleić etykietę „basic“ to swoisty bunt Nenukko – „wynik rozczarowania kulturą masową, znużenia konsumpcją i tęsknotą za autentycznymi więzami międzyludzkimi“ – tak podają w opisie kolekcji. W tym kontekście pokazywanie na wybiegu „bejsików“ ma sens.
I chyba tylko Nenukko może sobie na to pozwolić. Pokaz sam w sobie był ucztą dla duszy. I w kategorii przedstawienia teatralnego należy go postrzegać. Nie było muzyki – Gaba Kulka czytała Becketta. Modele nieśpiesznie przechadzali się po wybiegu, zatrzymując się od czasu do czasu. Moment zatrzymania, refleksji, zadumy jest bowiem w dzisiejszym świecie niezwykle pożądany, bo deficytowy.

ls_20141025_6739.jpg

ls_20141025_6575.jpg

ls_20141025_6633.jpg

FWP XI_Nanukko_fot. M.Zawadzka 1

FWP11 Nenukko Fot. M.Zawadzka 2

FWP 11 Nenukko Fot. M.Zawadzka

NANKO

Do tej pory mogliście nie spotkać się z marką Nanko, bo to jej debiut na Fashion Week Poland. W dodatku zaprezentowana linia powstała na bazie kolekcji dyplomowej projektantki i założycielki marki (dyplom został pozszerzony o nowe modele)! Kolekcję cechują jednak profesjonalizm, wysoka jakość wykonania, dbałość o detale. Ubrania, choć proste są świetnie skrojone, uszyte z wełny, bawełny, wiskozy i naturalnych skór. Charakterystyczny efekt zagięć na tych ostatnich projektantka uzyskała mozolnie i własnoręcznie zaprasowując je żelazkiem. Mistrzowskie są detale: zakładki, kieszonki, wycięcia. Ubrania mogą pochwalić się także doskonale dobranymi podszewkami, np. w białej kurtce skórzanej na podszewce w tym samym kolorze widnieją liczne seledynowe kropeczki. Wszystko jest tu przemyślane i na właściwym miejscu.

ls_20141024_2881.jpg

ls_20141024_2923.jpg

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWP 11 Nanko fot. M. Zawadzka

FWP 11 Nanko fot. M.Zawadzka

Fot. Magdalena Zawadzka, Lukasz Szeląg, Mike Pasarella.

Dobre, bo OFF.

Ptashnik ss 2015 1

Czyli, co działo się na scenie OFF Out Of Schedule podczas 11 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Paulina Ptashnik

Kolekcja „Messis SS 2015“ to udany mariaż folkloru z minimalizmem. Choć na wybiegu pojawiły się kłosy zbóż oraz cekinowe krzyże tworzące powtarzające się motywy na ubraniach uszytych z naturalnych tkanin (bawełna, len), a do pokazu przygrywał zespół ludowy, wcale nie było przaśnie. Projektantka sięgnęła bowiem po charakterystyczne dla siebie proste formy – tym razem nawiązujące do ubrań kobiet i mężczyzn pracujących przy żniwach i stonowaną kolorystykę – kolory ziemi w rozbielonym wydaniu, a kapela – „Gęsty Kożuch Kurzu“ grała naprawdę dobrze! Charakteru kolekcji dodał brak wykończenia niektórych elementów – dołów płaszczy i sukienek o długości 7/8 czy nonszalanckich połów kurtek, szlachetności – precyzyjnie poprowadzone cięcia. Moi faworyci – skromna pastelowa sukienka delikatnie ściągnięta gumką w talii oraz biała bluzka z postrzępionym, wręcz prującym się karczkiem obok ascetycznych koszul i spodni bez zastrzeżeń sprawdzą się w warunkach miejskich. Doskonałe!

Ptashnik ss 2015 2

ptashnik ss 2014 3

Ptashnik ss 2015 4

Kas Kryst

Królowa czerni i tym razem nie zawiodła miłośników kultowego koloru, choć do kolekcji wkradła się odrobina bieli i szarości. Było też bardziej „wyjściowo“ niż zwykle. Projektantka postawiła na eleganckie sukienki z plisowanymi elementami, wycięciami seksownie odsłaniającymi ramiona czy siateczkami, przez które prześwitywało ciało. Oprócz nich charakterystyczne dla kolekcji były przeskalowane kołnierzyki koszul oraz płaszcze i kurtki oversize – choć w klimacie streetowym, spójne z pozostałymi elementami linii.

Kas Kryst ss 2015 1

Kas Kryst ss 2015 2

Kas Kryst ss 2015 3

Kas Kryst ss 2015 4

Acephala

W związku z tym pokazem miałam wiele obaw. Jak podpowiadają projektanci – Monika Kędziora i Bartek Korzeniowski – w dosłownym tłumaczeniu „Acephala to kobieta pozbawiona głowy, mniej dosłownie – wariatka, ekscentryczka odrzucająca rygory racjonalnego myślenia, rebeliantka“. Ich kolekcja „Attitudes passionnelles“ powstała z myślą o stworzeniu „garderoby histeryczki XXI wieku – zagubionej w świecie nomadyzmu i niestabilności“, czerpie zaś z historii i zdjeć pacjentek dziewiętnastowiecznego szpitala psychiatrycznego Salpetriere. Inspiracja, choć ma za zadanie zwrócić uwagę na jeden z problemów współczesnego świata (pozostaje pytanie, czy rzeczywiście ma na to szanse, jeśli odbiorca nie jest wyposażony w informację prasową oraz czy taka rzeczywiście jest rola mody…), potraktowana zbyt dosłownie, mogłaby być katastrofą. Tak w tym przypadku nie było. Ubrania nawiązujące do kaftanów albo suto zadrukowane rysunkami pensjonariuszek w różnych fazach histerii broni wysoka jakość wykonania. Kolekcja to, zgodnie z intencjami twórców, pochwała tradycyjnego rzemiosła. Miła odmiana w czasie, gdy zatarła się granica między projektantami, a producentami bezkształtnych dresowych bluz. Udały się warstwowe, „lekkie“ stylizacje oraz dobór oryginalnych butów o zgeometryzowanych podeszwach (marki Trippen). Debiut bardzo udany. Ciekawa jestem tylko, co będzie dalej. W którą stronę pójdą twórcy „Acephali“? Nazwa brandu ściśle wiąże się z tematyką ich pierwszej kolekcji. Czy to jedynie jednorazowy projekt czy też początek przemyślanego konceptu? Śledzić warto!

Acephala ss 2015 1

Acephala ss 2015 2

Acephala ss 2015 3

Acephala ss 2015 4

The Puppies

Choć założyciel marki – Maksymilian Gorockiewicz – jest dopiero studentem drugiego roku projektowania na łódzkiej ASP, cechuje go dojrzałość myślenia o kolekcji i jej promowania (świetne zdjęcia wizerunkowe miałam okazję zobaczyć podczas obrad Rady Programowej strefy OFF). Kolekcja mimo że bogata w inspiracje i środki artystycznego wyrazu, nie sprawiała wrażenie nimi przeładowanej. Tworzona jakby z myślą o współczesnych buntownikach, a nawet rewolucjonistach – wykorzystywała motyw rewolweru – powtarzający się w formie haftów i nadruków, nawiązywała do odzieży militarnej (bogactwo pakownych kieszeni) i stylu grunge (niewykończone koszule i dżinsowe kamizele). Mocne, typowo męskie elementy garderoby występowały jednak w zestawieniach z plisowanymi spódnicami czy prześwitującymi, siateczkowymi bluzami. Ciekawe było np. połączenie kurtki bomberki i plisowanego płaszcza. Plus za intensywne kolory – żółty i niebieski oraz udany dobór różnorodnych tkanin.

The Puppies ss 2015 1

The Puppies ss 2015 2

The Puppies ss 2015 3

The Puppies ss 2015 4

Baiba Ladiga

Początek pokazu był lekko nużący. A to za sprawą kilku pierwszych sylwetek łudząco do siebie podobnych. Projektantka chciała bowiem pochwalić się multibarwnymi nadrukami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że te już się trochę przejadły… Ciekawiej zrobiło się w drugiej części show, kiedy na wybieg wkroczyły modelki ubrane w hebanowe kreacje o obszernych geometrycznych kształtach. To, że forma jest tu najważniejsza podkreślały konstrukcyjne futurystyczne nakrycia głowy i buty.

Baiba Ladiga ss 2015 1

Baiba Ladiga ss 2015 2

Baiba Ladiga ss 2015 3

Baiba Ladiga ss 2015 4

Baiba Ladiga ss 2015 5

Romana

Projektantka po raz kolejny udowodniła, że zna się na konstrukcji. Podczas gdy sezon wcześniej pokazała bardziej instalacje na ciele człowieka niż ubrania do noszenia, tym razem zwróciła się w stronę casualu (początkowo nawet zastanawiałam się, czy aby na pewno kolekcja powinna się znaleźć w kategorii OFF). Pozornie proste ubrania niepozbawione były jednak konstrukcyjnych smaczków – przeskalowanych kieszeni, plisów w nieoczywistych miejscach i zakładek, które podczas ruchu rozchylają się, ukazując kontrastowy kolor. Umiejętnie dobrane były także wzory, odcienie i tkaniny. Kratka pojawiła się obok panterki, intensywne odcienie obok zgaszonej szarości, lekkie i zwiewne tkaniny obok sztywnego filcu.

Romana ss 2015 1

Romana ss 2015 2

Romana ss 2015 3

Zwyrd

Kolejna kolekcja w dorobku Grzegorza Marcisza budząca skojarzenia ze strojami wojowników. Wyrazista, charakterystyczna, dobra. Uwielbiam obszerne kamizele, nonszalanckie kurtki oversize i lekko sterczące (bo z grubych tkanin) spódnice czy topy w wykonaniu projektanta. Moda z charakterem.

Zwyrd ss 2015 1

Zwyrd ss 2015 2

Zwyrd ss 2015 4

Monika Gromadzińska

Dobra kolekcja wieńcząca całą 11. edycję odbywającego się w Łodzi polskiego tygodnia mody. A to dlatego, że inspirowana właśnie Łodzią – architekturą (blokowiska kontra pałace) oraz twórczością związanych z miastem artystów – Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego (patrona łódzkiej ASP). A jednak w oderwaniu od okoliczności pokazu, kolekcja nadal ma sens. To mieszanka modernizmu, ducha PRL-u, malarstwa i krawiectwa, którą chce się nosić. Nie tylko dla żartu albo z sentymentu. Po prostu, bo jest fajna.

Gromadzinska ss 2015 1

Gromadzinska ss 2015 2

Gromadzinska ss 2015 3

Gromadzinska ss 2015 4

Gromadzinska ss 2015 5

Fot. Magdalena Zawadzka.

Czarne chmury nad Fashion Week Poland.

FW_zdjecie wizerunkowe_mini
Zbierają się już od jakiegoś czasu. Nad ostatnią, jedenastą już edycją imprezy, która zakończyła się 26 października, nagromadziło się ich naprawdę dużo. Czy to na skutek rzeczywistych problemów czy też w wyniku plotek, bo trudno zdecydować się, których jest więcej… Jedno jest pewne – FashionPhilosophy Fashion Week Poland nie ma szczęścia do dobrej prasy, a o zmianę niełatwo, bo dziennikarzy przyjeżdża garstka w porównaniu z tym, co działo się za czasów początków imprezy… Co ciekawe, dotyczy to głównie przedstawicieli mediów polskich, czyli tych, którzy powinni być najbardziej zainteresowani.
Nie chcę analizować powodów tego stanu rzeczy, bo nie mam ku temu wystarczających informacji, ale nie ukrywam, że mimo wszystko taka postawa nieco mnie dziwi. Fashion Week Poland ma niedociągnięcia i parę grzeszków na koncie (dosłowna interpretacja tego ostatniego może być w tym przypadku ok), ale pomijanie tego wydarzenia w kalendarzu to przesada i przejaw megalomanii. Krytyczne spojrzenie i odrobina cynizmu nie zaszkodzą, ale koncentrując się tylko na tym, nie zrobi się ani jednego kroku w przód. To, że FashionPhilosophy Fashion Week Poland to największa impreza modowa w kraju, to nie frazes powtarzany przez organizatorów podczas gali otwarcia lecz fakt. Nie ma innego wydarzenia, które wzbudza tak duże – a przynajmniej jakiekolwiek – zainteresowanie mediów zagranicznych, które pozwala przybliżyć licznej i zróżnicowanej pod względem znajomości tematu publiczności różne oblicza polskiej mody – od twórczości początkujących designerów poprzez awangardę aż po kolekcje uznanych kreatorów – i wreszcie, które umożliwia promocję projektantom, którzy na własną rękę nie zorganizowaliby pokazu, a przynajmniej nie na taką skalę. Warto więc być i śledzić, co mają do zaprezentowania, choćby po to, by odkryć młode talenty. Czy magazyny modowe nie powinny się w tym prześcigać?
Mocnym punktem Fashion Weeka od zawsze była alternatywna scena OFF Out Of Schedule (to właśnie tu granica między modą a sztuką ulega zatarciu). Nie inaczej było i tym razem, co zauważam z pewną ulgą, bo jako członkini rady programowej czuję się za nią współodpowiedzialna. Trudno byłoby wskazać choćby jedną słabszą kolekcję. Sprawdza się nowo powstała strefa Studio, dzięki której szanse pokazania się mają ci stawiający pierwsze kroki w branży, np. niesamowita Julia Piotrowska. Ale i podczas z założenia najbardziej komercyjnej Alei Projektantów zdarzają się prawdziwe perełki (w tym roku: Odio i Jakub Pieczarkowski, Bola, Nenukko, Nanko, Kędziorek i Malgrau). O nich wszystkich przeczytacie na blogu już niebawem. Warto, zwłaszcza jeśli ominęliście pokazy.

Zdjęcie: materiały prasowe FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Lata 20. Reaktywacja.

FDA open

„Szalone lata 20. i 30.“ – pod takim hasłem odbyła się ostatnia, szósta już edycja konkursu dla młodych projektantów mody Fashion Designer Awards. 12 maja swoje kolekcje szerszej publiczności pokazało 10 finalistów.

To osoby wyłonione spośród wszystkich zgłoszeń, a następnie półfinału konkursu, który odbył się nieco ponad miesiąc wcześniej w warszawskich Złotych Tarasach. Podczas finałowej gali Fashion Designer Awards w studio Domaniewska swoją interpretację jednej z najbardziej szykownych epok w modzie zaprezentowali: Zuzanna Kwapisz, Michał Wójciak, Aleksandra Ożarowska, Anna Kopeć, Agnieszka Gniłka, Marta Gos i Martyna Sobczak (w duecie), Klaudia Cichoń, Ewelina Wydra, Klaudia Bartmańska oraz Monika Sypuła. Pojawiły się więc frędzle, cekiny, geometryczne wzory i cięcia czy szlachetne nasycone kolory: kobalt, szmaragd, burgund i złoto, występujące obok klasycznych bieli i czerni. Projektanci wykazali się świetną znajomością historii mody, jednak niekiedy zadanie konkursowe potraktowali zbyt dosłownie. Dla mnie najciekawsze były pomysły tych, którzy zaczerpnąwszy inspiracje z lat 20. i 30., stworzyli kolekcje współczesne, a nawet nowatorskie. Zgodne z aktualnie panującymi trendami. Jedną z takich linii była ta autorstwa Marty Gos i Martyny Sobczak. Dziewczyny zdobyły największe uznanie jury. I to jury nie byle jakiego, bo składającego się z osób nie tylko uznanych w branży, ale i z sukcesami wykonującymi zawód projektanta m.in. Joanny Klimas, Dawida Tomaszewskiego, Łukasza Jemioła czy Agnieszki Maciejak. Na pierwszą nagrodę zasłużyły sobie, wykorzystując ultramodne nadruki imitujące efekt rozpryśniętej farby, poszukując nieoczywistych form oraz świadomie zapominając o wykończeniu wybranych fragmentów tkanin (strzępiły się np. krawędzie długiego białego płaszcza czy strukturalne faliste zdobienia sukienki mini).

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Druga nagroda trafiła do Eweliny Wydry, która sięgnęła po inspirację art deco, jednocześnie nadając ubraniom sznytu w męskim stylu. Hitem były buty oksfordki noszone (z grubymi skarpetkami) do siateczkowej prześwitującej sukienki zwieńczonej stójkowym kołnierzykiem niczym od koszuli.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Trzecie miejsce zajęła Klaudia Cichoń. Jej kolekcja była najbardziej odważna i spektakularna, bo uszyta z wzorzystych tkanin głównie w odcieniach różu i czerwieni (z akcentem granatowym i białym). Ubrania były ciekawe nie tylko kolorystycznie, ale i konstrukcyjnie. Wystarczy spojrzeć na komplet ze spodniami albo trójkątne wycięcia choćby na rękawach czerwonej marynarki obszytej srebrnymi aplikacjami.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Moim zdaniem warta uwagi, choć niedoceniona była linia Aleksandry Ożarowskiej. Projektantka zainspirowana fasonami z epoki oraz charakterystycznymi frędzlami zinterpretowała je całkiem po swojemu i zdekonstruowała, tworząc awangardowe ubrania, które jednocześnie spokojnie można byłoby nosić na co dzień. I czuć się swobodnie. Ubrania powstały bowiem z dżinsu, niekiedy postrzępionego (co zastępowało wspomniane tradycyjne frędzle). Takich, którego najlepszym dopełnieniem jest prosty biały T-shirt. Doceniam za zejście z utartej ścieżki i utylitarny charakter kolekcji.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Mało odkrywcze, ale pełne nieodpartego uroku były też według mnie kreacje (kreacje, bo w klimacie imprezowym) Moniki Sypuły. Złotym mięsistym tkaninom nie groził efekt nadmiernej ciężkości, dzięki zestawieniu z bielą lub z elementami siatkowymi. Kroje, mimo że przewidywalne, były jednak wdzięczne, bo kobiece – odsłaniające sporo, ale ze smakiem (i po to by dodać lekkości).

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Ciekawym elementem i zwieńczeniem gali był pokaz jej gościa specjalnego – portugalskiej projektantki Alexandry Moury. Moura umiejętnie połączyła w jednej kolekcji grube, kloszardzkie swetry oversize i skromne sukienki w stylu pensjonarskim oraz szerokie spodnie do połowy łydki ze zwiewnymi spódnicami. Zadbała o wszystkie detale i elementy wykończenia ubrań oraz pamiętała o dodatkach – zawadiackich kapeluszach (przypominających nieco baśniowy klimat tych z pokazu Louisa Vuittona z dawnych lat) i pakownych torbach w miejskim stylu. Jeśli z bajki o muminkach, najbardziej lubiliście Włóczykija – ta kolekcja podbiłaby wasze serca! Tak jak moje.

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

scena z: pokaz Aleksandry Moury, SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Moura_fot. MZawadzka

Pokaz poprowadziła Agnieszka Popielewicz, buty udostępnił Kazar.

Nagrody dla projektantów – 15 tys. zł dla zwycięzcy oraz stypendia dla pierwszych trzech miejsc ufundowała Międzynarodowa Szkoła Kostiumografii i Projektowania Ubioru. Zdobywczynie pierwszego miejsca pojadą także na staż do Lizbony – właśnie do Alexandry Moury. Konkurs Fashion Designer Awards słynie bowiem z tego, że daje swoim laureatom możliwość szlifowania warsztatu pod okiem cenionych projektantów za granicą.

Podczas gali najnowszą kolekcję utrzymaną w ulubionej przez siebie czerni zaprezentował ubiegłoroczny zwycięzca FDA – Serafin Andrzejak.

Serafin_fot. MZawadzka

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: Kurnikowski/AKPA, Magdalena Zawadzka.

Maksymalistki.

IMG_7713

6 czerwca 6 dyplomantek Katedry Mody warszawskiej ASP pokazało swoje kolekcje. Polsko, szykuj się – w modzie nadchodzi porządne ożywienie!

Tak dużego stężenia dobrej mody nie doświadczyłam już dawno. Zwłaszcza w wydaniu uczelnianym. Widać, że studenci Katedry Mody nie lubią i nie chcą się ograniczać. Przynajmniej w kwestii stosowania środków artystycznego wyrazu. Trudno zdecydować się, co w zaprezentowanych podczas pokazu dyplomowego kolekcjach wychodzi na pierwszy plan. Czy multikolorowe wzorzyste strukturalne tkaniny (tak, tak – wszystkie te cechy występują razem!) czy licznie pojawiające się akcenty dekoracyjne – biżuteryjne aplikacje, plastikowe naszywki o geometrycznych kształtach albo grube frędzle z włosia. A może formy – wyraźnie zaznaczone i oryginalne, bazujące na przeskalowanych elementach? Tu liczy się wszystko – od konstrukcji, przez wybór tkanin i kolorów aż po detale. Każdy szczegół jest przemyślany. Nie ma miejsca na przypadkowe rozwiązania. Wreszcie pojawia się kolor, który, miejmy nadzieję, niebawem wybije się na tle nadużywanej przez polskich projektantów szarości. Ubrania – nawet pojedyncze modele – uszyte są z kilku tkanin o różnorodnych wzorach i w kontrastowych odcieniach. A ich zestawienia, choć odważne, są bez zarzutu. Widać, że to kierunek, który obrała uczelnia, tym samym wyróżniając się pośród innych obecnych w Polsce. Ale warto z tym uważać – silny i bardzo czytelny styl szkoły nie powinien zagłuszać tożsamości pojedynczych projektantów. A podczas ostatniego – i pierwszego w historii Akademii – pokazu, nieco upraszczając, mniej uważny widz mógłby nie spostrzec, gdzie kończy się jedna kolekcja, a zaczyna druga. Oto one.

Katarzyna Skórzyńska zaprezentowała pełną przepychu kolekcję w etnicznym duchu. Bluzki i płaszcze o zaokrąglonych liniach ramion uszyła z tkanin o deseniach niczym z kalejdoskopu. Spódnice suto udekorowała aplikacjami przypominającymi drogocenne klejnoty, jak te z ostatnich pokazów Burberry czy Dolce i Gabbana. Ważną rolę odgrywały współczesne graficzne hafty. Stylizacje uzupełniały sandały na koturnach wiązane przy kostkach za pomocą barwnych pasów materiału oraz utrzymane w konwencji torebki na ramię.

IMG_7551

IMG_7553

IMG_7559

IMG_7563

IMG_7571

IMG_7575

Julia Kaleta postawiła na zwiewność i delikatność, ale nie przesłodzoną. Subtelny charakter powłóczystych sukienek przełamała za pomocą misternie uplecionych na karczkach geometrycznych form z taśm. W sposób nienachalny wprowadziła też sportowe inspiracje. Najlepszym przykładem jest przezroczysty top z odkrytymi plecami. Zachwyt wzbudziły też szerokie spodnie z wysokim stanem, na pierwszy rzut oka wyglądające jak spódnica.

IMG_7589

IMG_7598

IMG_7602

IMG_7616

Jevgenija Jurkievica poszła na całość, poszukując form. Choć nie zapomniała też o przyciągających wzrok kolorach. W skład kolekcji wywołującej skojarzenia z podwodną fauną i florą weszły suknie-instalacje złożone z przeskalowanych elementów mocno odstających od ciała. Takie linie to ostatnio rzadkość, bo niewielu projektantów chce robić coś, czego nie da się łatwo sprzedać. Jednak dopiero gdy mają je w swoim portfolio, są w stanie kreatywnie myśleć o konstrukcji stroju. Także takiego o charakterze komercyjnym.

IMG_7622

IMG_7637

IMG_7643

IMG_7652

IMG_7654

U Ewy Stepnowskiej również rządziły kolory i wzory, choć największe brawa należą się za płaszcze – z mięsistych, fakturowych tkanin – takie, w których można się schować. To co ciężkie zestawione było z lekkim, obok pastelowych odcieni pojawiały się te ciemne i głębokie albo jaskrawe i metaliczne.

IMG_7659

IMG_7661

IMG_7669

IMG_7670

IMG_7678

Zofia Ufnalewska zachwyciła płaszczami oversize uszytymi z fakturowych tkanin. Choć czarne i z ciężkich materiałów nabierały lekkości, dzięki podkreślającemu spójność kolekcji falistemu pastelowemu wzorowi. Duży plus za spódnice przypominające dzieła origami – pełne zaskakujących cięć, warstw i zakładek – intrygowały.

IMG_7689

IMG_7691

IMG_7708

Projekty Joanny Wawrzyńczak były najbardziej nowoczesne, może dlatego że bazowały na geometrycznych kształtach i plastikowych elementach dekoracyjnych. A także bieli i czerni, czasem tylko ożywionych za pomocą lekko połyskującej mięty. Granica między aplikacjami na ubraniach i masywnej biżuterii uległa całkowitemu zatarciu.

IMG_7724

IMG_7727

IMG_7729

Zdjęcia: Lukas Thor-Thot.