Dobra baza, czyli basic od Odio i Jakuba Pieczarkowskiego.

odio i pieczarkowski 16 gorgones

O znakomitej kolekcji „Gorgones” Odio i Jakuba Pieczarkowskiego pisałam już tu: https://kroljestnagi.com/2014/11/19/perelki-alei/. Można ją było zobaczyć jesienią w ramach polskiego tygodnia mody. Dziś na światło dzienne wychodzi lookbook „Gorgones” w wydaniu basic (kroljestnagi ma go pierwszy!). Linia, choć prostsza i bardziej użyteczna (jak na basic przystało) bezpośrednio nawiązuje do tego, co wówczas działo się na wybiegu. Są więc maski skrywające twarze i intrygujące fryzury. Jest dużo czerni – regularnie wykorzystywanej w podstawowej linii duetu projektantów. Są i nadruki – znak rozpoznawczy ich twórczości. Tym razem: złote, niebieskie, różowe. Choć utrzymane w bizantyjskiej stylistyce, świetnie sprawdzają się we współczesnych realiach. To właśnie dzięki nim „kawałek zwykłej dzianiny” jest w stanie zamienić się arcydzieło. Okazuje się więc, że basic – powszechnie utożsamiany z nudnymi T-shirtami i sukienkami-worami, które niczym się od siebie nie różnią i najczęściej przyjmują maskujące odcienie szarości – może mieć charakter. I to całkiem silny! Zobaczcie zresztą sami.

Odio i Pieczarkowski 1

odio i pieczarkowski 2 gorgones basic

odio i pieczarkowski 3

odio i pieczarkowski 4

odio i pieczarkowski 5

odio i pieczarkowski 6

odio i pieczarkowski 7

odio i pieczarkowski 8

odio i pieczarkowski 9

odio i pieczarkowski 10

odio i pieczarkowski 11

odio i pieczarkowski 12

odio i pieczarkowski 13 gorgones basic

odio i pieczarkowski 14

odio i pieczarkowski 15

odio i pieczarkowski 17

odio i pieczarkowski 18

odio i pieczarkowski 19

odio i pieczarkowski 20

odio i pieczarkowski 21 gorgones basic

Ubrania z lookbooka kupicie w showroomie Pałac przy ul. Nowogrodzkiej 25 w Warszawie, za pośrednictwem sklepów internetowych z rzeczami młodych projektantów (m.in. Showroom) oraz podczas targów modowych w całej Polsce.

Foto: Michał Polak/www.polakpolak.com
Models: Olga Solińska, Sebastian Jasnoch
Set: Michał Polak
Styling: Odio, Jakub Pieczarkowski

Wearso. japanese, czyli (nie tylko) młodzi gniewni.

kappo wearso. wearrior

O ostatniej kolekcji marki wearso. – WEARRIOR – chciałam napisać, kiedy ta tylko się pojawiła, a właściwie, od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam promujące ją zdjęcia. Charakterne i tajemnicze, ze słynną kostiumografką Dorotą Roqueplo w roli jednej z modelek (przypadkowo lub nie marka dołączyła w ten sposób do grona tych, które porwała fala zachwytu nad dojrzałym pięknem, i dobrze!). Czas jednak płynął, a na blogu nic… Z letargu wybudziła mnie informacja, że rozpoczęła się wyprzedaż kolekcji – do 2 lutego wchodzące w jej skład ubrania można kupić o 30% taniej (zarówno w salonie marki na Mokotowskiej 62 jak i w sklepie internetowym: http://wearso-store.com/). To więc doskonały, i być może ostatni, moment, by upolować najlepsze kąski. A tych jest całkiem sporo! Założycielka i projektantka marki, Ola Waś, z bawełnianej dzianiny stworzyła bowiem intrygujące rzeźbiarskie formy. To za sprawą licznie występujących zakładek, marszczeń, splotów oraz zdecydowanych nieoczywistych cięć, które powodują, że nie do końca wiadomo, gdzie kończy się jeden element garderoby, a zaczyna drugi oraz ile warstw ma się na sobie. Wyraźnie widać więc nawiązania do twórczości japońskich projektantów tworzących w duchu dekonstrukcji – Rei Kawakubo i wykreowanego przez nią looku „Hiroschima chic“ oraz Yoshiego Yamamoto. Jednak podczas gdy w ich kreacjach płeć całkowicie uległa zatarciu, w kolekcji Oli Waś obok ubrań świetnie kamuflujących sylwetkę, takich jak spodnie z obniżonym krokiem TAI czy żakiet i sukienka TAKEDA, pojawiają się także i takie, które w dyskretny sposób podkreślają jej atuty, jak choćby sukienki FUDO i TOMOMI. Depresja i chęć schowania się przed światem nie są więc tak silne, jak mogłaby sugerować czerń, w której utrzymana jest linia ubrań (dla optymistów wybrane modele powstały zresztą także w innych odcieniach – ciemnoniebieskim, bordowym i szarym). W kolekcji pojawiają się także nawiązania do strojów Samurajów, stąd pewnie jej nazwa, będąca grą słów „wear“ (ang. nosić) i „warrior“ (ang. wojownik). Mnie szczególnie ujęły mocno zaznaczone ramiona.
Kolekcja w całości uszyta została z bawełny organicznej, czyli takiej, przy której produkcji nie stosuje się chemicznych środków ochrony roślin, bawełna zbierana jest ręcznie, a do jej farbowania nie używa się sztucznych barwników. W związku z tym nie tylko jest przyjazna środowisku, ale i skórze. W dodatku ma lepszą jakość i wytrzymałość (włókna są dłuższe i nieobciążone chemią). Wykonanie z bawełny organicznej cechuje jednak nie tylko tę kolekcję wearso. lecz wszystkie. Ekologia wpisana jest bowiem w DNA marki. Dzięki temu dzianinę, z której tworzy Ola, trudno nazwać zwykłą.

2

akira wearrior wearso

nenochi

4 wearso wearrior

3 wearrior wearso

nakano

onda wearrior wearso

tomomi wearrior wearso

WEARRIOR3 wearso roqueplo

Fot. Zuza Krajewska.

Wielcy projektanci.

Z pokazu Johna Galliano

Z pokazu Johna Galliano

Nowa książka Marii Luisy Tagariello – włoskiej dziennikarki mody i blogerki, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Olesiejuk to kompendium wiedzy o najbardziej znaczących w historii mody projektantach. O tych znanych z pierwszych stron gazet i tych, których twarz jest trudna do rozpoznania nawet dla osób z branży (lecz dorobek nieoceniony). O klasykach i rewolucjonistach. Mistrzach oraz ich następcach, którzy osiągnęli nie mniejszą renomę. O tych, którzy jak Alexander McQueen słynęli z ekstrawagancji i tych, którzy jak Tom Ford cieszą się, że „mają gust masowego rynku“. O takich jak John Galliano, który za pomocą swoich strojów ma pomóc kobietom uwodzić i takich jak Miuccia Prada, która mawia, że „kobiety nie mają ani ochoty, ani czasu, żeby być seksownymi siedem dni w tygodniu, a dusza ma wiele innych potrzeb, które trzeba zaspokoić“. O afirmantach klasycznego piękna jak Christian Dior i tych, którzy jak Yohji Yamamoto znaleźli nowy sposób patrzenia na nie. Każdy z 26 rozdziałów rozpoczynających się efektowną rozkładówką, w której ważną rolę odgrywa typografia, to mini biografia jednego z czołowych nazwisk branży. Od C jak Chanel do V jak Van Noten. Wszystkie historie suto okraszone są charakterystycznymi dla artystów powiedzeniami, dzięki którym poznajemy rozmaite definicje piękna, dowiadujemy się, czym jest styl albo dlaczego warto nosić „oryginalne ciuchy“. Jednak główną zaletą publikacji są przede wszystkim zdjęcia. Liczne, dużych rozmiarów, archiwalne i współczesne, multikolorowe oraz czarno-białe. Prawdziwa uczta dla zmysłów fascynatów mody.

okladkaWielcyProjektanci

Givenchy

Projekt Yves'a Saint Laurenta

Projekt Yves’a Saint Laurenta

Z pokazu Miucci Prady

Z pokazu Miucci Prady

Karl Lagerfeld

Karl Lagerfeld

Z pokazu Chanel

Z pokazu Chanel

Vivienne Westwood

Vivienne Westwood

Buty projektu Vivienne Westwood

Buty projektu Vivienne Westwood

Z pokazu Maison Martin Margiela

Z pokazu Maison Martin Margiela

Buty projektu Dolce & Gabbana

Buty projektu Dolce & Gabbana

Z pokazu Yohji Yamamoto

Z pokazu Yohji Yamamoto

Fot. Magdalena Zawadzka (na bazie zdjęć z książki).

Piękno i perfekcja od Zofii Chylak.

Zosia Chylak 1

Zosia Chylak zasłynęła, robiąc coś, co jeszcze do niedawna uważane było za anachroniczne. Dwa lata temu, kiedy mieszkała w Nowym Jorku i odbywała staże u sław projektowania – w domu mody Proenza Schouler i w atelier Nicolasa Caito – stanęła przed dylematem: zostaje w Ameryce i pracuje dla znanych domów mody albo wraca do Polski i otwiera coś własnego. Wybrała to drugie. Postanowiła szyć na miarę. To był dobry wybór.

5

Jak sama mówi – to wyszło dość naturalnie. Jeszcze zanim zajęła się modą profesjonalnie, chodziła do krawców, u których szyła rzeczy na miarę dla siebie. Nauczyła ją tego mama. Zresztą wszystkie kobiety w rodzinie korzystały z usług krawców. Tylko wtedy dostaje się ubranie, które idealnie pasuje do sylwetki. Ma się wpływ na detale, sposób wykończenia, na to, by wszystko wyglądało pięknie. A Zosia jest wielką estetką. I perfekcjonistką. Być może to wpływ czasu spędzonego w atelier Nicolasa Caito – renomowanego nowojorskiego konstruktora. Jak opowiada Zosia – w sercu Nowego Jorku pracują tam sami Francuzi. Najlepsi z najlepszych, którzy wcześniej pracowali dla takich domów mody jak Balenciaga, Givenchy, Chanel. To właśnie oni odpowiadają za najtrudniejsze modele, które później zobaczyć można na wybiegach. – Przyglądanie się temu, jak oni to robią, jak niebywale wykańczają rzeczy, to coś, czego w Polsce nigdy nie widziałam – mówi projektantka.
Tamtejsze standardy przenosi do własnej działalności. Praca nad jedną sukienką zajmuje mniej więcej miesiąc – tyle potrzeba na zrobienie projektu i jego odszycie z uwzględnieniem wszystkich potrzebnych przymiarek. Choć jak mówi Zosia – w szyciu na miarę wszystko zależy od sytuacji. Są dziewczyny, które przychodzą np. po suknię ślubną pół roku przed uroczystością, wtedy prace mogą trwać dłużej. A są i takie, które spanikowane krzyczą: mam ślub za trzy tygodnie! Wtedy robimy to, co jest najbardziej priorytetowe. Staramy się dopasować do wszystkich takich sytuacji.
W grudniu Zosia Chylak zadebiutowała w roli projektantki torebek. Chciała mieć w ofercie marki także produkt gotowy. Padło na torebki, które balansują na granicy mody i designu. Choć pomysł pojawił się dwa lata temu, spokojnie dojrzewał. Kolekcja także powstawała dość długo, bo trzeba było przetrzeć szlaki, znaleźć dostawców i potrzebne materiały. Naturalne skóry (kozie i z merynosów) sprowadzone zostały z Włoch. Stamtąd także pochodzą wszystkie elementy okuciowe i suwaki (w odcieniu matowego złota pięknie współgrającym z klasyczną czernią toreb). W Polsce trudno byłoby dostać rzeczy tak dobrej jakości. Ale torebki szyte są tu. Ich główny atut – ciekawe połączenia skór o różnych, zdecydowanych fakturach, inaczej odbijających światło. Choć torebki powstają w małych seriach (każda z nich ma swój unikatowy, wybity ręcznie numer), nie ma dwóch identycznych egzemplarzy. W kolekcji pojawiają się zarówno małe torebki imprezowe, codzienne, minimalistyczne o prostokątnych kształtach oraz tzw. „shoppery“. Z mniejszą lub większą liczbą kieszeni. Obok nich portfele i saszetki. Wszystkie – bardzo eleganckie i wysmakowane. To w końcu znak rozpoznawczy projektów Zosi.

zosia chylak 2

Zosia-Chylak0077_3

bag3-2normal

bag4-2

wallet2-2

Zosia-Chylak0226_1

11

Perełki Alei

czyli 4 kolekcje zaprezentowane w ramach Alei Projektantów podczas ostatniej edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland, które nie pozostawiają obojętnym.

IMG_1506

Autorów jednej z nich doceniam za odwagę i bezkompromisowość, twórców dwóch kolejnych – za to, że zrobili coś nowego, pozostając jednocześnie na dawno wytyczonym szlaku, projektantce czwartej kolekcji kibicuję w drodze na szczyt.

ODIO I JAKUB PIECZARKOWSKI

Znacie? Kto by nie znał. Odkąd ten duet po raz pierwszy zaprezentował swoją kolekcję podczas łódzkiego fashion weeka, kolejne pokazy są jednymi z najbardziej wyczekiwanych punktów imprezy. Nic dziwnego, na wybiegu się dzieje. Wszystkiego jest w bród. Po pierwsze – samych ubrań, po drugie – kolorów, blasku, warstw, detali. Kicz? Na granicy, ale zawsze wychodzą obronną ręką. Tym razem Odio i Pieczarkowski stworzyli spektakularną kolekcję, w której da się rozróźnić trzy linie stylistyczne na tyle jednak powiązane, by spójność całości nie została zaburzona. Pierwsza z nich to przede wszystkim pastelowe romantyczne sukienki – nie dajcie się jednak zmylić, wcale nie były cukierkowe i słodkie. Warstwowe, uszyte z wielu kawałków różnorodnych tkanin i postrzępione budziły skojarzenie raczej ze strojem Ofelii niż Miss America. Wśród nich znalazły się te bardziej bogate we frędzle (czy to nawiązanie do tradycyjnych strojów mieszkanek Ameryki Południowej?) albo o sportowym charakterze (kołnierzyki jak przy bomber jacket, obniżona linia bioder niczym w sukienkach do tenisa etc.). Zdobiły je nie tylko dobrze połączone kolory, ale i błyszczące aplikacje układające się w napisy – hasła. Linia druga – złota – definicja przepychu. I podróż w czasie do Bizancjum. Ubrania tworzące total looki o szlachetnym blasku pokrywały historyczne motywy i bogate nadruki. Gdzieniegdzie pojawiały się wycięte fragmenty tkaniny tworzące ażurowe wzory, inne wypełniały koraliki układające się w mozaikę. Pokaz zamykała linia czarno-czerwona. Budząca grozę, bo modele ubrani w zadrukowane czarne stroje mieli twarze zakryte czerwonymi chustami z namalowani oczami. O co walczą ci bojownicy? Nie wiadomo. Może na trop naprowadzą słowa Eurypidesa: „Kogo Bóg chce zgubić, temu rozum odbiera“ – jedyne, co można było przeczytać w opisie kolekcji przygotowanym przez projektantów dla publiczności – w dodatku po łacinie.

ls_20141024_3589.jpg

ls_20141024_3639.jpg

ls_20141024_3674.jpg

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_ODIOIJAKUBPIECZARKOWSKI_FOT_MIKE_PASARELLA_09
ls_20141024_3831.jpg

IMG_1519

IMG_1521

IMG_1522

IMG_1523

BOLA

Ola Bajer – założycielka marki Bola – dojrzała. Zaprezentowana kolekcja jest dotychczas najlepszą w jej karierze. Choć konsekwentnie utrzymana w lekko sportowym duchu i dobra do noszenia na co dzień może poszczycić się eleganckim sznytem. Ola dresy w printy zamieniła na transparentne sukienki i koszule z kołnierzykami. Sięgnęła po klasyczne odcienie: biel, czerwień, czerń i szarości. Nie jest jednak nudno. Kolory rozświetlają metaliczne wykończenia i nadruki, błysk i mat stanowią udaną parę, a warstwowe stylizacje są doskonałe. Charakteru dodają daszki i okrągłe okulary o lustrzanych szkłach. Prawdziwe cuda dzieją się jednak przede wszystkim w konstrukcji ubrań. Tylko spójrzcie na te koszule!

ls_20141024_3300.jpg

Bola_fot. Magdalena Zawadzka 2

Bola fot. M.Zawadzka 3

ls_20141024_3223.jpg

FWPXI_24.10_DA_BAJEROLA-BOLA_FOT_MIKE_PASARELLA_05

sBola_fot. M.Zawadzka

sBola_fot.M.Zawadzka1

NENUKKO

Nenukko zdążyło już nas przyzwyczaić do dobrych kolekcji, z których 90% chcielibyśmy mieć w swojej szafie. Do prostoty i wygody, ale nie bez odrobiny temperamentu. Kto by przypuszczał, że idąc tą drogą, można zrobić jeszcze jeden krok dalej. W kierunku ascezy, minimalizmu totalnego, ubrań, które, powiedzmy sobie szczerze, są trochę nudne, ale za to na pewno nie odwracają uwagi od noszącego je człowieka. Zaprezentowana kolekcja „I’M NOT THEN/SS 2015“ składająca się w większości z ubrań, którym spokojnie można by przykleić etykietę „basic“ to swoisty bunt Nenukko – „wynik rozczarowania kulturą masową, znużenia konsumpcją i tęsknotą za autentycznymi więzami międzyludzkimi“ – tak podają w opisie kolekcji. W tym kontekście pokazywanie na wybiegu „bejsików“ ma sens.
I chyba tylko Nenukko może sobie na to pozwolić. Pokaz sam w sobie był ucztą dla duszy. I w kategorii przedstawienia teatralnego należy go postrzegać. Nie było muzyki – Gaba Kulka czytała Becketta. Modele nieśpiesznie przechadzali się po wybiegu, zatrzymując się od czasu do czasu. Moment zatrzymania, refleksji, zadumy jest bowiem w dzisiejszym świecie niezwykle pożądany, bo deficytowy.

ls_20141025_6739.jpg

ls_20141025_6575.jpg

ls_20141025_6633.jpg

FWP XI_Nanukko_fot. M.Zawadzka 1

FWP11 Nenukko Fot. M.Zawadzka 2

FWP 11 Nenukko Fot. M.Zawadzka

NANKO

Do tej pory mogliście nie spotkać się z marką Nanko, bo to jej debiut na Fashion Week Poland. W dodatku zaprezentowana linia powstała na bazie kolekcji dyplomowej projektantki i założycielki marki (dyplom został pozszerzony o nowe modele)! Kolekcję cechują jednak profesjonalizm, wysoka jakość wykonania, dbałość o detale. Ubrania, choć proste są świetnie skrojone, uszyte z wełny, bawełny, wiskozy i naturalnych skór. Charakterystyczny efekt zagięć na tych ostatnich projektantka uzyskała mozolnie i własnoręcznie zaprasowując je żelazkiem. Mistrzowskie są detale: zakładki, kieszonki, wycięcia. Ubrania mogą pochwalić się także doskonale dobranymi podszewkami, np. w białej kurtce skórzanej na podszewce w tym samym kolorze widnieją liczne seledynowe kropeczki. Wszystko jest tu przemyślane i na właściwym miejscu.

ls_20141024_2881.jpg

ls_20141024_2923.jpg

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_01

FWPXI_24.10_DA_NANKO_FOT_MIKE_PASARELLA_07

FWP 11 Nanko fot. M. Zawadzka

FWP 11 Nanko fot. M.Zawadzka

Fot. Magdalena Zawadzka, Lukasz Szeląg, Mike Pasarella.

Dobre, bo OFF.

Ptashnik ss 2015 1

Czyli, co działo się na scenie OFF Out Of Schedule podczas 11 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

Paulina Ptashnik

Kolekcja „Messis SS 2015“ to udany mariaż folkloru z minimalizmem. Choć na wybiegu pojawiły się kłosy zbóż oraz cekinowe krzyże tworzące powtarzające się motywy na ubraniach uszytych z naturalnych tkanin (bawełna, len), a do pokazu przygrywał zespół ludowy, wcale nie było przaśnie. Projektantka sięgnęła bowiem po charakterystyczne dla siebie proste formy – tym razem nawiązujące do ubrań kobiet i mężczyzn pracujących przy żniwach i stonowaną kolorystykę – kolory ziemi w rozbielonym wydaniu, a kapela – „Gęsty Kożuch Kurzu“ grała naprawdę dobrze! Charakteru kolekcji dodał brak wykończenia niektórych elementów – dołów płaszczy i sukienek o długości 7/8 czy nonszalanckich połów kurtek, szlachetności – precyzyjnie poprowadzone cięcia. Moi faworyci – skromna pastelowa sukienka delikatnie ściągnięta gumką w talii oraz biała bluzka z postrzępionym, wręcz prującym się karczkiem obok ascetycznych koszul i spodni bez zastrzeżeń sprawdzą się w warunkach miejskich. Doskonałe!

Ptashnik ss 2015 2

ptashnik ss 2014 3

Ptashnik ss 2015 4

Kas Kryst

Królowa czerni i tym razem nie zawiodła miłośników kultowego koloru, choć do kolekcji wkradła się odrobina bieli i szarości. Było też bardziej „wyjściowo“ niż zwykle. Projektantka postawiła na eleganckie sukienki z plisowanymi elementami, wycięciami seksownie odsłaniającymi ramiona czy siateczkami, przez które prześwitywało ciało. Oprócz nich charakterystyczne dla kolekcji były przeskalowane kołnierzyki koszul oraz płaszcze i kurtki oversize – choć w klimacie streetowym, spójne z pozostałymi elementami linii.

Kas Kryst ss 2015 1

Kas Kryst ss 2015 2

Kas Kryst ss 2015 3

Kas Kryst ss 2015 4

Acephala

W związku z tym pokazem miałam wiele obaw. Jak podpowiadają projektanci – Monika Kędziora i Bartek Korzeniowski – w dosłownym tłumaczeniu „Acephala to kobieta pozbawiona głowy, mniej dosłownie – wariatka, ekscentryczka odrzucająca rygory racjonalnego myślenia, rebeliantka“. Ich kolekcja „Attitudes passionnelles“ powstała z myślą o stworzeniu „garderoby histeryczki XXI wieku – zagubionej w świecie nomadyzmu i niestabilności“, czerpie zaś z historii i zdjeć pacjentek dziewiętnastowiecznego szpitala psychiatrycznego Salpetriere. Inspiracja, choć ma za zadanie zwrócić uwagę na jeden z problemów współczesnego świata (pozostaje pytanie, czy rzeczywiście ma na to szanse, jeśli odbiorca nie jest wyposażony w informację prasową oraz czy taka rzeczywiście jest rola mody…), potraktowana zbyt dosłownie, mogłaby być katastrofą. Tak w tym przypadku nie było. Ubrania nawiązujące do kaftanów albo suto zadrukowane rysunkami pensjonariuszek w różnych fazach histerii broni wysoka jakość wykonania. Kolekcja to, zgodnie z intencjami twórców, pochwała tradycyjnego rzemiosła. Miła odmiana w czasie, gdy zatarła się granica między projektantami, a producentami bezkształtnych dresowych bluz. Udały się warstwowe, „lekkie“ stylizacje oraz dobór oryginalnych butów o zgeometryzowanych podeszwach (marki Trippen). Debiut bardzo udany. Ciekawa jestem tylko, co będzie dalej. W którą stronę pójdą twórcy „Acephali“? Nazwa brandu ściśle wiąże się z tematyką ich pierwszej kolekcji. Czy to jedynie jednorazowy projekt czy też początek przemyślanego konceptu? Śledzić warto!

Acephala ss 2015 1

Acephala ss 2015 2

Acephala ss 2015 3

Acephala ss 2015 4

The Puppies

Choć założyciel marki – Maksymilian Gorockiewicz – jest dopiero studentem drugiego roku projektowania na łódzkiej ASP, cechuje go dojrzałość myślenia o kolekcji i jej promowania (świetne zdjęcia wizerunkowe miałam okazję zobaczyć podczas obrad Rady Programowej strefy OFF). Kolekcja mimo że bogata w inspiracje i środki artystycznego wyrazu, nie sprawiała wrażenie nimi przeładowanej. Tworzona jakby z myślą o współczesnych buntownikach, a nawet rewolucjonistach – wykorzystywała motyw rewolweru – powtarzający się w formie haftów i nadruków, nawiązywała do odzieży militarnej (bogactwo pakownych kieszeni) i stylu grunge (niewykończone koszule i dżinsowe kamizele). Mocne, typowo męskie elementy garderoby występowały jednak w zestawieniach z plisowanymi spódnicami czy prześwitującymi, siateczkowymi bluzami. Ciekawe było np. połączenie kurtki bomberki i plisowanego płaszcza. Plus za intensywne kolory – żółty i niebieski oraz udany dobór różnorodnych tkanin.

The Puppies ss 2015 1

The Puppies ss 2015 2

The Puppies ss 2015 3

The Puppies ss 2015 4

Baiba Ladiga

Początek pokazu był lekko nużący. A to za sprawą kilku pierwszych sylwetek łudząco do siebie podobnych. Projektantka chciała bowiem pochwalić się multibarwnymi nadrukami. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że te już się trochę przejadły… Ciekawiej zrobiło się w drugiej części show, kiedy na wybieg wkroczyły modelki ubrane w hebanowe kreacje o obszernych geometrycznych kształtach. To, że forma jest tu najważniejsza podkreślały konstrukcyjne futurystyczne nakrycia głowy i buty.

Baiba Ladiga ss 2015 1

Baiba Ladiga ss 2015 2

Baiba Ladiga ss 2015 3

Baiba Ladiga ss 2015 4

Baiba Ladiga ss 2015 5

Romana

Projektantka po raz kolejny udowodniła, że zna się na konstrukcji. Podczas gdy sezon wcześniej pokazała bardziej instalacje na ciele człowieka niż ubrania do noszenia, tym razem zwróciła się w stronę casualu (początkowo nawet zastanawiałam się, czy aby na pewno kolekcja powinna się znaleźć w kategorii OFF). Pozornie proste ubrania niepozbawione były jednak konstrukcyjnych smaczków – przeskalowanych kieszeni, plisów w nieoczywistych miejscach i zakładek, które podczas ruchu rozchylają się, ukazując kontrastowy kolor. Umiejętnie dobrane były także wzory, odcienie i tkaniny. Kratka pojawiła się obok panterki, intensywne odcienie obok zgaszonej szarości, lekkie i zwiewne tkaniny obok sztywnego filcu.

Romana ss 2015 1

Romana ss 2015 2

Romana ss 2015 3

Zwyrd

Kolejna kolekcja w dorobku Grzegorza Marcisza budząca skojarzenia ze strojami wojowników. Wyrazista, charakterystyczna, dobra. Uwielbiam obszerne kamizele, nonszalanckie kurtki oversize i lekko sterczące (bo z grubych tkanin) spódnice czy topy w wykonaniu projektanta. Moda z charakterem.

Zwyrd ss 2015 1

Zwyrd ss 2015 2

Zwyrd ss 2015 4

Monika Gromadzińska

Dobra kolekcja wieńcząca całą 11. edycję odbywającego się w Łodzi polskiego tygodnia mody. A to dlatego, że inspirowana właśnie Łodzią – architekturą (blokowiska kontra pałace) oraz twórczością związanych z miastem artystów – Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego (patrona łódzkiej ASP). A jednak w oderwaniu od okoliczności pokazu, kolekcja nadal ma sens. To mieszanka modernizmu, ducha PRL-u, malarstwa i krawiectwa, którą chce się nosić. Nie tylko dla żartu albo z sentymentu. Po prostu, bo jest fajna.

Gromadzinska ss 2015 1

Gromadzinska ss 2015 2

Gromadzinska ss 2015 3

Gromadzinska ss 2015 4

Gromadzinska ss 2015 5

Fot. Magdalena Zawadzka.

Czarne chmury nad Fashion Week Poland.

FW_zdjecie wizerunkowe_mini
Zbierają się już od jakiegoś czasu. Nad ostatnią, jedenastą już edycją imprezy, która zakończyła się 26 października, nagromadziło się ich naprawdę dużo. Czy to na skutek rzeczywistych problemów czy też w wyniku plotek, bo trudno zdecydować się, których jest więcej… Jedno jest pewne – FashionPhilosophy Fashion Week Poland nie ma szczęścia do dobrej prasy, a o zmianę niełatwo, bo dziennikarzy przyjeżdża garstka w porównaniu z tym, co działo się za czasów początków imprezy… Co ciekawe, dotyczy to głównie przedstawicieli mediów polskich, czyli tych, którzy powinni być najbardziej zainteresowani.
Nie chcę analizować powodów tego stanu rzeczy, bo nie mam ku temu wystarczających informacji, ale nie ukrywam, że mimo wszystko taka postawa nieco mnie dziwi. Fashion Week Poland ma niedociągnięcia i parę grzeszków na koncie (dosłowna interpretacja tego ostatniego może być w tym przypadku ok), ale pomijanie tego wydarzenia w kalendarzu to przesada i przejaw megalomanii. Krytyczne spojrzenie i odrobina cynizmu nie zaszkodzą, ale koncentrując się tylko na tym, nie zrobi się ani jednego kroku w przód. To, że FashionPhilosophy Fashion Week Poland to największa impreza modowa w kraju, to nie frazes powtarzany przez organizatorów podczas gali otwarcia lecz fakt. Nie ma innego wydarzenia, które wzbudza tak duże – a przynajmniej jakiekolwiek – zainteresowanie mediów zagranicznych, które pozwala przybliżyć licznej i zróżnicowanej pod względem znajomości tematu publiczności różne oblicza polskiej mody – od twórczości początkujących designerów poprzez awangardę aż po kolekcje uznanych kreatorów – i wreszcie, które umożliwia promocję projektantom, którzy na własną rękę nie zorganizowaliby pokazu, a przynajmniej nie na taką skalę. Warto więc być i śledzić, co mają do zaprezentowania, choćby po to, by odkryć młode talenty. Czy magazyny modowe nie powinny się w tym prześcigać?
Mocnym punktem Fashion Weeka od zawsze była alternatywna scena OFF Out Of Schedule (to właśnie tu granica między modą a sztuką ulega zatarciu). Nie inaczej było i tym razem, co zauważam z pewną ulgą, bo jako członkini rady programowej czuję się za nią współodpowiedzialna. Trudno byłoby wskazać choćby jedną słabszą kolekcję. Sprawdza się nowo powstała strefa Studio, dzięki której szanse pokazania się mają ci stawiający pierwsze kroki w branży, np. niesamowita Julia Piotrowska. Ale i podczas z założenia najbardziej komercyjnej Alei Projektantów zdarzają się prawdziwe perełki (w tym roku: Odio i Jakub Pieczarkowski, Bola, Nenukko, Nanko, Kędziorek i Malgrau). O nich wszystkich przeczytacie na blogu już niebawem. Warto, zwłaszcza jeśli ominęliście pokazy.

Zdjęcie: materiały prasowe FashionPhilosophy Fashion Week Poland.