Back to the Studio.

DSC_1307

Relację z ostatniej edycji Fashion Philosophy Fashion Week Poland rozpoczynam od kolekcji zaprezentowanych w ramach nowo powstałej strefy Studio. Znalazły się w niej linie, które z różnych przyczyn nie zostały zakwalifikowane do dobrze znanych z wcześniejszych edycji tygodnia mody segmentów – Off Out Of Schedule oraz Designer Avenue, ale były na tyle dobre i zapadające w pamięć, że nie można było z nich zrezygnować. Z założenia pole dla debiutantów, wcale takim nie było, bo – z małymi wyjątkami – swoje projekty pokazali designerzy, których nazwiska od kilku lat funkcjonują w branży. Ale sama formuła się sprawdziła, bo pozwoliła pozostałym strefom wykrystalizować swoją tożsamość, a z tym ostatnimi czasy bywało różnie. Dotyczy to szczególnie Offu, bo Aleja, choć bardziej spójna niż zwykle, w dalszym ciągu pozostaje najmniej równym pod względem poziomu kolekcji i ich grup docelowych segmentem (choć najbardziej obleganym i/bo przyciągającym gwiazdy).

Jak się okazało Studio było mocnym punktem Fashion Weeka, zwłaszcza, że to właśnie tu (wbrew werdyktowi redakcji Elle) można było zrobić prawdziwe odkrycie roku 2014! Na to miano zasłużyła Magdalena Floryszczyk (wcześniej o projektantce pisałam tu: https://kroljestnagi.com/2014/04/08/oto-przyszlosc-polskiej-mody/ ), której debiutancką, bo stworzoną na bazie kolekcji dyplomowej linię cechowały: niezwykła dojrzałość, piękne i przemyślane, choć proste fasony, udany dobór kolorów i dbałość o szczegóły. Tego dnia był to dla mnie pierwszy pokaz (nie mogłam niestety zobaczyć wcześniejszej kolekcji grupy projektowej Mixer) i od razu estetyczna uczta! Floryszczyk pokazała rzeczy, które każdy chciałby mieć i czułby się w nich komfortowo, jednak były to ubrania o klasę wyżej od wyświechtanych już dzianinowych wdzianek oversize. Nie przeszkadzało nawet to, że większość rzeczy utrzymana była w równie mocno wyeksploatowanej szarości. Na pierwszy plan wychodzila bowiem konstrukcja. A zaraz za nią podążały świetnie dobrane, wysokiej jakości tkaniny. W skład inspirowanej baseballem linii „The Game“ weszły luźne minimalistyczne sukienki, proste topy zestawione z rozkloszowanymi spódnicami midi o licznych zakładkach, spodnie, koszule, swetry, kombinezony oraz przepiękne płaszcze. Stylizacje wzbogacały drewniane trapezowe „torebki“ oraz sportowe buty i czapki z daszkiem, które u Floryszczyk umiały zachować klasę, pomimo że kojarzą się raczej z tandetną stylówą dzieciaków z Bronxu. Za nietendencyjne wykorzystanie sportowych odniesień i utrzymanie eleganckiego charakteru kolekcji – ogromny plus!

DSC_0943

DSC_0950

DSC_0958

DSC_0971

DSC_0974

DSC_0978

DSC_0991

DSC_1015

DSC_1033

DSC_1061

Oli Bajer (stojącej za marką Bola), czyli autorce kolejnej zaprezentowanej lini, udało się to nieco gorzej. Bo ona także sięgnęła po inspiracje sportowe (to zresztą jeden z głównych trendów powtarzających się podczas tegorocznego Tygodnia Mody – a mówiąc szczerze, nie tylko tegorocznego…), próbując zestawić je z formalnymi elementami stroju. W rezultacie modelki ubrane w dopasowane eleganckie spodnie i marynarki przechadzały się obok tych w bluzach i legginsach… Graficzne i geometryczne nadruki, choć efektowne, dawno już widzieliśmy. Także fasony nie wnosiły niczego nowego. Kolekcja poprawna i udana kolorystycznie (czerń, granat i fiolet ożywione srebrem) nie powaliła więc, choć pod względem formalnym nie można jej nic zarzucić.

DSC_1072

DSC_1084

DSC_1151

DSC_1099

DSC_1105

DSC_1126

DSC_1153

DSC_1171

DSC_1177

Kolekcja Moniki Gromadzińskiej „Bez tytułu“ pozytywnie mnie zaskoczyła. Może dlatego, że kiedy widziałam ją wcześniej podczas spotkania Rady Programowej, sprawiała wrażenie niechlujnej, a na pewno niedokończonej. Jednak projektantka stanęła na wysokości zadania i podczas Tygodnia Mody mogliśmy zobaczyć linię nie tylko gotową, ale i przemyślaną w pełni i dopracowaną – choć odwołującą się do pierwszego etapu procesu twórczego, wstępnych szkiców. Stąd nadruki przypominające kreski robione ołówkiem, które były jednym z elementów uspójniających kolekcję. Oprócz nich można było podziwiać dyskretne łukowe wycięcia z boków bluzek i sukienek czy przy rękawach bluz, trójkątne kawałki tkanin swobodnie zwisające z wybranych elementów garderoby, gniecenia materiałów i subtelne plisy. Dominowała biel, wspierana czernią, szarością i błękitem.

DSC_1195

DSC_1199

DSC_1215

DSC_1240

DSC_1257

DSC_1280

DSC_1289

DSC_1292

Ostatni pokaz w ramach Studio należał do Jarosława Ewerta. Jego kolekcje miałam okazję widzieć wcześniej, ale na ogół szybko o nich zapominałam. Z tą jest inaczej. Przy tworzeniu linii „FADO“ projektant sięgnął do fascynacji obrazami niczym z kalejdoskopu. Dlatego też punktem wyjścia były dla niego geometryczne formy. Pojawiły się one jeszcze zanim zobaczyliśmy pierwszą sylwetkę, bo już na etapie wprowadzającej w klimat wizualizacji przedstawiającej człowieka (a konkretniej głowę), który pod wpływem płomieni rozpada się na drobne cząstki, by następnie zbudować od nowa. Następnie zaś widzieliśmy je w formie przeskalowanych elementów garderoby – ogromnych prostokątnych kieszeni płaszczy i sukienek, obszernych kominów otulających szyję niczym najcieplejszy szal czy gwiazdy pokazu – wielkiej męskiej torby noszonej na ramieniu. W oczy rzucały się designerskie kurtki puchówki (białe lub kobaltowe), metaliczne – srebrne lub miedziane akcenty strojów, futrzane kamizele oversize narzucone na proste sukienki oraz zrobiony specjalnie na potrzeby pokazu makijaż stworzony na bazie geometrycznych kształtów. Inspiracja, choć wyrazista, nie przytłaczała jednak.

DSC_1322

DSC_1316

DSC_1354

DSC_1372

DSC_1411

DSC_1428

DSC_1464

DSC_1505

DSC_1507

DSC_1515

Zdjęcia: Lukas Thor-Thot.

Zakupy z wąsem.

 

yard sale 11_plakatWszystkim entuzjastom mody, zwłaszcza tej spod igły polskich projektantów najbliższy weekend upłynie pod znakiem zakupów. 17 i 18 maja w Warszawie po raz kolejny odbędą się bowiem targi Mustache Yard Sale. Pod dachem Pałacu Kultury i Nauki spotka się ponad 500 wystawców. Wśród nich głównie projektanci streetwearu. Polecam T-shirty z nadrukowanymi rysowanymi zwierzętami leśnymi od Dzień dobry, płaszczyki Dirty Deer, i multibarwne sukienki czy bluzki Kombokolor. Będzie też moda nieco bardziej wyrafinowana. Zajrzyjcie na stoiska Delikatessen, Dominiki Naziębły, Jarosława Ewerta czy Magdy Floryszczyk (to odkrycie ostatniej edycji Fashion Week Poland!).

Oprócz zakupów przewidziane inne atrakcje: panele dyskusyjne i wykłady z udziałem specjalistów z branży, pokazy filmowe w ramach Planet+ Film Festival, sportowe strefy na Placu Defilad (m.in. rampy i boisko do badmintona), a sobotniego wieczoru – after party w Teatrze Studio z udziałem Samphy.

Więcej na: http://www.mustache.pl/yard-sale

mustache grudzien 5

mustache_logo

 

Oto przyszłość polskiej mody.

otwarcieeee_DSC0147

Tymi słowami Mateusz Szymkowiak, który – wraz z Adą Fijał – tradycyjnie już poprowadził pokaz dyplomowy warszawskiej Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru, otworzył tegoroczną uroczystość. Podczas imprezy, która odbyła się 11 marca w studio Domaniewska 37a można było obejrzeć kolekcje najlepszej 20-stki spośród wszystkich absolwentów szkoły. Jak maluje się więc przyszłość branży? Dosłownie? W czarnych barwach, bo właśnie w hebanowym odcieniu utrzymana była większość prezentowanych ubrań. Kolor pojawiał się wyjątkowo rzadko (ale jeśli już – trudno było go nie dostrzec) – dominowały czerń, grafitowy, granatowy, szary. Może dlatego, że właśnie tego chcą przyszli klienci? Wygląda na to, że przy tworzeniu kolekcji młodzi projektanci myśleli bowiem głównie o tym, by były one gotowe do wstawienia do showroomu czy atelier i by dobrze się sprzedały. Kolekcje były bardzo dojrzałe, spójne i przemyślane w każdym calu. W dodatku świetnie odszyte ze starannie dobranych wysokogatunkowych tkanin. Dyplomanci (i pewnie ich promotorzy) zadbali o to, by w każdej z nich pojawiły się jak najbardziej różnorodne elementy garderoby, w tym płaszcze i dopełniające kolekcje dodatki: torby, plecaki, nakrycia głowy czy biżuteria. Według mnie jednak designerzy zbyt często sięgali nie tylko po bezpieczną kolorystykę, ale i sprawdzone kroje czy mocno trzymające się w modzie tendencje. Na wybiegu królowały fasony oversize, skośne, ostre cięcia, spódnice maksi, asymetryczne doły bluzek, czy swetrów, mieszanki tkanin, nadruki, sportowe odniesienia etc. Widać było, że twórcy śledzą trendy i potrafią przewidywać, co znajdzie uznanie odbiorców, ale warto pamiętać, że podczas pokazu oglądaliśmy kolekcje dyplomowe. To właśnie w nich powinny znaleźć ujście nieograniczona wyobraźnia i kreatywność. Tu mi tego zabrakło. Najlepsze kolekcje? To te spod igły Magdaleny Floryszczyk i Sonii Kitki.

Magdalena Floryszczyk postawiła na klasykę i sprawiła, że wcale nie była ona nudna. Formalne stroje zaskakiwały nowatorską konstrukcją. To właśnie ona stanowiła największy atut kolekcji. Doskonałe proporcje ubrań oraz między tym, co odkryte i zakryte (a więcej zdecydowanie zakryte) i oszczędność w stosowaniu środków artystycznego wyrazu pozwoliły stworzyć kolekcję skromną, choć powalającą precyzją wykonania i jakością. Powagę strojów przełamywały awangardowe kopertówki o geometrycznych kształtach. To coś dla tych, którzy znają się na modzie, ale nie oznajmiają tego światu w sposób ostentacyjny. Po prostu majstersztyk!

floryszczyk 1floryszczyk 2floryszczyk 3floryszczyk 5floryszczyk 6floryszczyk 9

Dla Sonii Kitki ważne było coś zupełnie innego – radosne cukierkowe kolory, swawolne kokardy przy rękawach i na sukienkach, komiksowe naszywki i wyraziste hasła na ubraniach. Stworzyła kolekcję dla kobiet, które dobrze pamiętają małą dziewczynkę, jaką były i traktują to z przymrużeniem oka. Choć blisko jest kiczu, kolekcja broni się za sprawą fasonów, które infantylne już nie są lecz pięknie podkreślają kobiece kształty. Mój faworyt: sukienka z kokardą w talii uszyta z dwóch rodzajów tkanin, której góra wygląda niczym koszula.

sonia 1_DSC0035sonia 2_DSC0065sonia 3_DSC0028sonia 4_DSC0021sonia 5_DSC0046sonia_DSC0073sonia_DSC0076

Warto docenić także:

Dominikę Starz za eksperymenty z tkaniną, w wyniku których powstały zwiewne warstwowe sukienki niczym z papieru.

Dominika Starz

Joannę Samolewicz za najpiękniejszy płaszcz pokazu.

monika robaszewska

Aleksandrę Koplejewską za obszerne bluzy i peleryny, którymi można się otulić i przekorne zestawienie ich z ubraniami w kwiatowe wzory.

koplejewska 1koplejewskakoplejewska 3

Larysę Tkaczenko za folkowe inspiracje i odważne zestawienia.

fot. AKPA

Natalię Nikolską za najbardziej plastyczną kolekcję, subtelność i odwagę w poszukiwaniu form i faktur.

natalia nikolska*****

Zdjęcia: AKPA/materiały prasowe MSKPU.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA