Edyta Byrska: Serce ukryte w biżuterii.

pierscionekByrska fot M.Zawadzka

Edytę Byrską poznałam przy okazji otwarcia PO/3 – nowego butiku polskich projektantów przy Poznańskiej 3 (o którym pisałam kilka dni temu). To właśnie tu od niedawna można kupić tworzoną przez nią biżuterię. Pierścionki i kolczyki zaskoczyły mnie subtelnością i wdziękiem, jakich nie oddawały zdjęcia, które miałam okazję zobaczyć wcześniej. Dopiero na żywo dostrzec można było filigranowość biżuterii i łagodność jej form. Spostrzec delikatność, z jaką zostały wykonane – uchwyconą w postaci linii papilarnych lekko odznaczających się na srebrze. Nie dość, że od razu zapragnęłam mieć jeden z pierścionków Byrskiej (to właśnie ten na zdjęciu głównym), chciałam także dowiedzieć się o niej więcej. Dzięki temu poznałam ciekawą historię.

W DRODZE DO MISTRZOSTWA
Edyta Byrska, choć może poszczycić się dyplomem magistra archeologii, postanowiła zawodowo pójść inną drogą. I podeszła do tego zupełnie nietypowo jak na dzisiejsze czasy, obierając model charakterystyczny dla tradycyjnych rzemieślników. A to dlatego, że już wiele lat temu zainteresowała się biżuterią. I postanowiła nauczyć się ją tworzyć. Zapisała się więc do mieszczącej się na warszawskim Żoliborzu specjalistycznej szkoły im. Jana Kilińskiego przygotowującej do zawodu jubilera. Po dwóch latach wiedziała już, że swoje życie chce związać ze złotnictwem. Rozpoczęła więc roczną praktykę w warsztacie Mistrza Złotnictwa Krzysztofa Śniegockiego. Własną firmę prowadzi od trzech lat, jednak, jak sama przyznaje, na początku dopiero poszukiwała wlasnego stylu. Wreszcie go odnalazła, czego dowodem są dwie kolekcje dostępne obecnie w sprzedaży – Kwiaty Polskie i Gwiezdny Pył. Choć inspirowane zupełnie czymś innym, łączy je ta sama delikatność – miękkie linie i lekko poszarpane kształty. A także wykonanie ze srebra i naturalnych kamieni. – Nie ma dwóch identycznych minerałów, każdy ma trochę inny odcień, głębię, wtrącenia, a myśl, że te malutkie kamyki liczą sobie setki tysięcy lat skłania do zachwytu i pokory – wyznaje Byrska. Uwielbiam rubiny i topazy, przede wszystkim za ich kolory i wytrzymałość, ale używam również ametystów, cytrynów, szafirów. Niechętnie tworze z diamentami, lubię kolorowe kamienie, które nadają biżuterii wesoły ton – dodaje.

BŁYSKOTKI Z DUSZĄ
Przyznaje też, że rzadko zaczyna pracę od zrobienia projektu na papierze, woli od razu eksperymentować w srebrze. – Najpierw rysuję na srebrnej blaszce odpowiednie kształty, wycinam je piłką włosową, podbijam puncami, by nadać kształt, szlifuję, lutuję. Oczyszczam powierzchnię, na koniec zakuwam kamienie i poleruję – zdradza kulisy swej pracy projektantka. Przy tworzeniu mojej biżuterii, lubię myśleć, że robię ozdobę, która będzie towarzyszyć właścicielce przez długi czas – przyznaje. I tak się rzeczywiście dzieje, czego najlepszym dowodem są deklaracje samych klientek, które wyznają, że biżuterię Edyty traktują jak cząstkę ich samych. I nie wyobrażają sobie, że mogłyby ruszyć się gdziekolwiek bez ukochanej błyskotki. To dla projektantki najlepsza motywacja. Zwłaszcza, że w swoją pracę wkłada całe serce. – W każdej wykutej przeze mnie ozdobie zawieram część mojego życia, radości i smutki – mówi. To chyba największa przewaga robionej ręcznie tradycyjnej biżuterii nad tą przemysłową. To trochę tak jak różnica między oryginalnym obrazem, a jego nawet najlepszej jakości drukowaną reprodukcją. Czy coś jeszcze można dodać?

Edyta Byrska 1

Edyta Byrska_bizuteria_2

Edyta Byrska_bizuteria_3

Edyta_Byrska_bizuteria_4

Edyta_Byrska_bizuteria_5

Edyta Byrska bizuteria 6

Advertisements

2 thoughts on “Edyta Byrska: Serce ukryte w biżuterii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s