Jolie Su i konie wyścigowe na Mercedes-Benz Warsaw Fashion Weekend.

JOLIE SU_fot M.Cien_18

Zadebiutowała dwa lata temu kolekcją „Sans Culotte” inspirowaną rewolucją francuską. Pracując nad najnowszą, trzecią w dorobku linią, także sięgnęła po historyczne wątki. Absolwentka Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie, a obecnie stypendystka IADE Creative University w Lizbonie – Alexandra Sulżyńska, tworząca pod pseudonimem Jolie Su, podczas ostatniej edycji Mercedes-Benz Warsaw Fashion Weekend (pierwszą pod skrzydłami prestiżowego sponsora – o czym za chwilę) zaprezentowała urokliwą, świeżą i bardzo dziewczęcą – choć nie przesłodzoną – kolekcję #koniozlew (dziwna i jakby “toporna” nazwa to jedyny mankament całego konceptu). Od razu spojrzałam na nią przychylnie (i to bardzo!) z powodu charakterystycznego, powtarzającego się w formie licznie występujących nadruków – motywu konia wyścigowego z dżokejem w siodle (cóż, taki już mój… konik). Majestatyczne zwierzęta zdobią sukienki i bluzki, pojawiają się na daszkach z szerokim rondem, występują w formie małych torebek na długim pasku oraz trójwymiarowych aplikacji. Nadruk (oprócz koni – jest także motyw… umywalki) autorstwa graficzki Bogny Morawskiej to odniesienie do ulubionej rozrywki – wyścigów konnych w Ascot – słynącej z wystawnego trybu życia i zamiłowania do hazardu brytyjskiej królowej Elżbiety Bowes-Lyon, będącej jedną z głównych inspiracji Jolie Su. Drugą osobą mającą wpływ na kształt kolekcji była zaś babcia projektantki. To właśnie nieśpieszne popołudnie spędzone wspólnie na oglądaniu zdjęć z jej młodości i mnogość wspomnień z przeszłości (także tych dotyczących mody) wpłynęło na wygląd 15 sylwetek wchodzących w skład linii. Sukienki nawiązują więc do lat 60 (zarówno fasonem, jak i zgeometryzowanymi formami powstałymi w wyniku połączeń kilku kontrastowych tkanin), pojawiają się mini bufki, futra (sztuczne!), linia rękawów jest zaokrąglona. Kolekcja nie jest jednak utrzymana w duchu retro. Współczesny sznyt zapewniają bowiem proste, sportowe formy topów i wybranych sukienek, metaliczne tkaniny (obok połyskującej bawełny pojawiają się pianka, satyna, ekoskóra oraz bardziej tradycyjne: wełna i bawełna) oraz kontrastowe zestawienia kolorów. Zresztą kolorów bardzo na czasie i niezwykle ożywczych (błękit, limonka, srebro ciemna zieleń w wersji metalik zestawiono z czernią). Bigla dodają zaś popowe akcenty. Hit to przezroczyste kopertówki po brzegi wypełnione popcornem. Wszystko bardzo smaczne!

TRENDY Z KOLEKCJI, KTÓRE SPRAWDZĄ SIĘ LATEM:
– daszki/kapelusze z szerokim rondem
– metaliczne tkaniny
– trapezowe sukienki mini
– aplikacje 3D
– sportowe topy

O samym Mercedes-Benz Warsaw Fashion Weekend nie będę się rozpisywać (dla mnie najważniejsze jest zawsze to, co robią projektanci), ale o pewnych kwestiach wspomnieć po prostu trzeba. Cud, że impreza w ogóle się udała. Organizatorzy zdobyli poważnego sponsora – Mercedes-Benz patronuje tygodniom mody w Berlinie i Nowym Jorku – co wywołało ożywienie w środowisku oraz lekki niepokój wśród twórców wydarzeń o podobnej formule. Ale wygląda na to, że to wszystko na ile organizatorom MBWFW wystarczyło sił. Pomysł na banery (w tym fonty) podpatrzyli na Fashion Week Poland, katalog wyglądał jak ten berliński. Zapomnieli zadbać o obecność mediów (na akredytację trzeba było czekać do ostatniej chwili, i właściwie dopiero po kilku przypomnieniach, można się było jej doczekać, w dodatku zdjęć z imprezy – nie ma…) i obecność gości w ogóle – rzędy – nawet pierwsze – świeciły pustkami. Może dlatego, że nawet tym zainteresowanym trudno było dotrzeć na pokaz. A na pewno na ten, na jaki przyjechali. Opóźnienia sięgały dwóch i pół godziny (!) i do końca nie było wiadomo, czy pokaz zaraz się zacznie, czy właśnie się skończył. Próby odbywały się na oczach gości. Cóż, szkoda. Miejmy nadzieję, że to jednorazowy problem, bo harmonogram imprezy wyglądał interesująco. Choć co z tego, że można było poznać twórczość zagranicznych designerów, jeśli na polskim rynku ich kolekcje się nie pojawią…

JOLIE SU_fot M.Cien_13

JOLIE SU_fot M.Kardas_05

JOLIE SU_fot M.Kardas_10

JolieSu fotMZawadzka

JOLIE SU_fot M.Kardas_14

JOLIE SU_fot M.Kardas_27

JOLIE SU_fot M.Kardas_31

JOLIE SU_fot M.Cien_06

JOLIE SU_fot M.Cien_20

Jolie Su fotMZawadzka

Fot. M. Cien, M.Kardas, M.Zawadzka.

7. edycja Fashion Designer Awards za nami.

SK:, , fot. Baranowski/AKPA

SK:, , fot. Baranowski/AKPA

W poniedziałek 11 maja odbyła się gala finałowa Fashion Designer Awards. W ramach pokazu wieńczącego siódmą już edycję konkursu dla młodych projektantów zobaczyliśmy 10 mini kolekcji (każda składająca się z 4 sylwetek). Tym razem twórcy mierzyli się z tematem „Moods of the night“. Skutki? Niemalże wszyscy projektanci pokazali kolekcje czarne – jeśli nie całe w tym kolorze, to i tak czerń dominowała. W dodatku przeważały kreacje wieczorowe. Cóż…, spodziewałam się nieco mniejszej dosłowności. Na szczęście oryginalności nie zabrakło w podejściu do form ubrań oraz doboru i zestawień tkanin. Wykazali się nią głównie ci, którzy następnie zgarnęli nagrody – Aleksandra Jendryka, Dastin Poraziński i Michał Wójciak. W pełni zasłużenie.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

ALEKSANDRA JENDRYKA
Jendryka zdobyła pierwszą nagrodę – 20 tysięcy złotych oraz możliwość odbycia stażu u znanych projektantów: Lidii Kality, Bizuu oraz gościa specjalnego konkursu – włoskiego designera Mauro Gasperiego (pokaz jego kolekcji zakończył galę). Nic dziwnego, odważyła się bowiem na eksperymenty ze strukturą kreacji, stawiając na organiczne, obłe i wypukłe kształty. Rzeźbiarskie kreacje intrygowały, a jednocześnie śmiało nadawały się do noszenia. Suknie rewelacyjnie wyglądały w blasku fleszy. W sam raz na czerwony dywan, choć awangardowo.
Jendryka 1 fotMZawadzka

Jendryka 2 fotMZawadzka

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

DASTIN PORAZIŃSKI (2 miejsce)
Podobnie jak Jendryka postawił na czerń i biel, ale w wydaniu miejskim, undergroundowym. Zaprezentował formy oversize o przeskalowanych elementach (kołnierzyki, kominy), oparte o liczne nowoczesne cięcia i zabawy materiałem koszule, spódnice, sukienki. Gdzieniegdzie pojawiły się abstrakcyjne malarskie plamy. Tak widziana noc jest bardzo kusząca, tym bardziej, że grzeczne dzieci dawno już śpią…

Dastin FDA fotMZawadzka

sklejka Porazinski

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

MICHAŁ WÓJCIAK (3 miejsce)
Wielkie brawa za nieszablonowe myślenie. Michał Wójciak po pierwsze jako jedyny zrobił kolekcję bardzo kolorową, po drugie niestandardowo potraktował krawat, czyniąc go punktem wyjściowym do stworzenia kolekcji. Stał on się więc – po drobnych modyfikacjach – elementem patchworkowych sukienek i koszul. Kolejny plus za zgodność z najświeższymi trendami (styl boho) i indywidualne na nie spojrzenie. Takich frędzli (i w takiej formie i w takim miejscu) jeszcze nie widziałam!

Wójciak 1 FDA fotMZawadzka

sklejka Wójciak

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Laureaci Fashion Designer Awards z pomysłodawczynią i producentką konkursu Joanną Sokołowską-Pronobis.

Laureaci Fashion Designer Awards z pomysłodawczynią i producentką konkursu Joanną Sokołowską-Pronobis.

Fot. Akpa, Magdalena Zawadzka.

FW TOP 5: Acephala.

Acephala fotMZawadzka 1

Duet projektantów debiutował sezon temu bardzo dobrą kolekcją inspirowaną kuracjuszkami dziewiętnastowiecznych szpitali psychiatrycznych (więcej tu: http://https://kroljestnagi.com/2014/11/05/dobre-bo-off/). Podczas ostatniej edycji Fashion Weeka (w ramach strefy Studio) pokazał kolejną linię i tym samym udowodnił, że mocny debiut nie był przypadkowy.
Acephala konsekwentnie trzyma się wcześniej obranej drogi – zarówno pod względem podejmowanej tematyki, jak i przekrojowego, bardzo świadomego myślenia o kolekcji i jej wizerunku. Wierna jest doskonałej jakości tkanin i perfekcji wykonania ubrań. Wygląda na to, że na polskim rynku wyrósł silny przedstawiciel mody konceptualnej, która nadaje się do noszenia na co dzień. Nawet przez tych najbardziej wymagających.
Za sprawą kolekcji „Don’t kiss me“ projektanci kontynuują swoje rozważania na temat tego, kim dziś jest kobieta. Motto – „A woman as a man as a child“ – obrazuje kierunek rozmyślań. Zresztą nie tylko ono, ale przede wszystkim ubrania. Dominują proste, klasyczne fasony – golfy, swetry oversize, płaszcze i kamizelki. Widoczny jest wpływ inspiracji męską garderobą, jednak cięcia poprowadzone są tak, by sprzyjać kobiecej sylwetce (choć nie ma tu nawet cienia ostetntacyjnego jej podkreślania). Jest skromnie – także za sprawą stonowanej kolorystyki (czerń, butelkowa zieleń, szarości i beże). Skromnie, ale nie bez charakteru. Bigla nadają kolekcji printy – prostokątne i kolorowe oraz przypominające dziecięce rysunki: usta i serduszka. Te ostatnie występują także w formie zmywalnych tatuaży na rękach i nogach – bardzo silny dziś trend! Interesujące jest także zestawienie tkanin. Obok wełny pojawia się jedwab, żakard sąsiaduje z dżersejem. Wszystkie robione na zamówienie we Francji, Japonii i we Włoszech. Doskonałe.

Acephala fotMZawadzka 2

Acephala fot. Mike Pasarella 1

Acephala fot M Pasarella 2

Acephala M Pasarella 3

Acephala fotMZawadzka

Fot. Mike Pasarella, Magdalena Zawadzka.

Poza schematem, czyli pokazy offowe 12. edycji Fashion Week Poland.

Odio i Jakub Pieczarkowski

Odio i Jakub Pieczarkowski

Strefa OFF Out Of Schedule w ramach 12 edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland wyglądała nieco inaczej niż zwykle. Pokazów było mniej niż zdążyliśmy się przyzwyczaić, wszystkie skumulowane w jednym dniu i przeplatane z pokazami odbywającymi się w ramach „Alei Projektantów“. Gość niewtajemniczony w strukturę łódzkiego tygodnia mody mógł być nieco zagubiony. Zwłaszcza, że w tym roku gwałtownie rozrosła się strefa Studio – o dopiero kształtującej się tożsamości, na razie prezentująca kolekcje „mniejsze“ – debiutantów oraz tych, którzy choć są znani w branży, przygotowali mniej sylwetek niż wymagają tego reguły „Alei“. Zabieg ten był jednak świadomy. To odpowiedź na to, co dzieje się na etapie zgłoszeń kolekcji do udziału w imprezie – obraz tego, w jakim miejscu znajduje się obecnie polska moda. Oraz – a może przede wszystkim – tego, jak projektanci traktują Fashion Week. Dla większości jest to bowiem pierwsza albo jedyna możliwość pokazania swojej kolekcji (w niektórych przypadkach zresztą trampolina do sukcesu). Dla niektórych to główny zarzut wobec FashionPhilosophy Fashion Week Poland – bywa on postrzegany jako nie nie reprezentatywny dla branży, bo „starych wyjadaczy“ można tu spotkać coraz mniej. Według mnie jednak to jego siła – tu mają miejsce pokazy, których nie zobaczycie nigdzie indziej, tu odkryjecie młode talenty, poznacie twórczość projektantów awangardowych (i nie będziecie czekać półtorej godziny na rozpoczęcie pokazu – potrzebnej na dotarcie wszystkich celebrytek).

Tym razem w ramach OFF Out Of Schedule zobaczyliśmy 6 kolekcji. Zupełnie różnych estetycznie, ale o silnych charakterach – będących znakiem rozpoznawczym ich twórców. Jak na OFF przystało.

KATARZYNA KARWOWSKA
Projektantka została dostrzeżona przez organizatorów Fashion Weeka i zaproszona do udziału w imprezie podczas swojego pokazu dyplomowego zorganizowanego przez szkołę, czyli warszawską MSKPU. Jej kolekcja z łatwością wpadała w oko za sprawą sztucznych futer w neonowych odcieniach, które stanowiły ważny element wykończenia ubrań i dodatków ( świetne fantazyjne buty, zawadiackie plecaki!). Charakterystyczne dla kolekcji intensywne kolory z dodatkiem złota to nawiązanie do Indii – a zwłaszcza hinduskich bóstw. Plus za dbałość o detale oraz umiejętność operowania proporcjami w warstwowych stylizacjach.

Karwowska FasHion Week but

Karwowska Fashion Week 1

Karwowska Fashion Week Small

ALEKSANDRA WORONOWSKA
To kolejna świeżo upieczona absolwentka MSKPU, która miała okazję pokazać swoją kolekcję na scenie OFF. Jej linia „Bricolage“ – zgodnie z nazwą, będącą określeniem postmodernistycznej techniki tworzenia z dostępnych, różnorodnych materiałów – była udanym zestawieniem ubrań uszytych z wielu tkanin (i dzianin) o zróżnicowanych fakturach i deseniach. Perełki? Krótka kurtka z kapturem o patchworkowym charakterze (kratka występuje tu obok pasków i pikowania, wełniany karczek łączy się z dzierganymi rękawami), plisowane plecaczki, melanżowe swetry oversize.

woronowska Fashion Week

Woronowska Fashion Week 2

Woronowska plecaczki

NATALIA KOPISZKA
O kolekcji „Kopi“ pisałam już tu: https://kroljestnagi.com/2015/03/26/dobry-start-dyplomy-mskpu/ – przy okazji pokazu jubileuszowego MSKPU (tak, znów!). Podczas Fashion Week Poland mieliśmy okazję obejrzeć bardziej rozbudowaną kolekcję. Obok koszul i spódnic w pastelowych kolorach, pojawiły się także ich odpowiedniki w odcieniach szarości. Pięknie prezentujące się w towarzystwie mocnych akcentów kolorystycznych (jak choćby czerwona torebka). Zdobiły je wdzięczne nadruki projektu Marty Grabowskiej – ilustratorki, a prywatnie przyjaciółki Kopiszki. Ich głównym motywem były wdzięczne kucyki wzorowane na… My Little Pony. Cała kolekcja bowiem to podróż sentymentalna projektantki do jej wczesnego dzieciństwa. A to przypadło na lata 90. ubiegłego wieku. Do tamtych czasów nawiązują więc także kroje ubrań. Mimo to, kolekcja jest bardzo nowoczesna. Wystarczy spojrzeć na płaszcze!

Kopi otwarcie 1

Backstage_Kopi 3

natalia kopiszka fashion week kopi

Kopi 6 final

Backstage_Kopi 5

WALERIA TOKARZEWSKA-KARASZEWICZ
Od tej kolekcji oczekiwałam więcej. Podczas obrad rady programowej zachwyciły mnie misterne ornamenty, dekoracyjne tkaniny, marynarka w całości wysadzana metalicznymi koralikami, akcesoria-cacka. I nadal mnie zachwycają, tylko osobno, a nie jako część kolekcji, która w całości okazała się być ciężka w wyrazie, a tym samym nieco anachroniczna. Spodziewałam się, że na wybiegu zobaczę pełne przepychu, nieco ekscentryczne, przesadzone stylizacje, jakich nie powstydziłaby się Macademian Girl, tymczasem wyszło pańciowe Bizuu, tyle że bez swojego charakterystycznego wdzięku. Walerii Tokarzewskiej-Karaszewicz należą się jednak także brawa. Po pierwsze – za podążanie własną ścieżką, niekoniecznie komercyjną (to uzasadnia obecość tej kolekcji właśnie w strefie OFF). Po drugie – za pracowitość – cierpliwość i determinację – oraz świetną znajomość krawieckiego fachu (wbrew pozorom to nie takie oczywiste wśród współczesnych młodych projektantów). Tokarzewska-Karaszewicz od początku do końca kolekcję zrobiła bowiem samodzielnie! Czekam na więcej i kibicuję. Zwłaszcza, jeśli projektantka przed kolejnym pokazem zaprosiłaby do współpracy stylistę, który spojrzałby na wszystko świeżym okiem i potrafiłby wydobyć z ubrań tkwiący w nich potencjał.

tokarzewska karaszewicz

tokarzewska karaszewicz Fashion Week

Waleria Tee torba

ROMANA
Romana po raz kolejny pokazała, że nie interesują jej sprawdzone patenty. I że lubi eksperymentować z formą. Tym razem wzięła na warsztat kimono – a konkretnie jego rękaw – który skalowała, multiplikowała, modyfikowała i umieszczała w różnych, nie zawsze typowych częściach ubrań, nadając im rzeźbiarskiego wyrazu. Jest nieźle, ale projektantka zdążyła nas już przyzwyczaić do odważniejszych eksperymentów i takich właśnie oczekujemy. Tym razem zaś „w Romanę“ można się z powodzeniem ubrać.

 romana 1

sklejka romana 2

Romana Final

ODIO I JAKUB PIECZARKOWSKI
Choć wydawało się, że ten duet projektantów nie może być już bardziej odważny, ponownie wszystkich zaskoczył. Tym razem przede wszystkim formą prezentacji ubrań. Klasycznego pokazu nie było, w zamian za to publiczność mogła swobodnie przemieszczać się między ustawionymi na wybiegu modelkami i modelami i oglądać z bliska sylwetki, by następnie usiąść i uczestniczyć w niewielkim performance w onirycznym klimacie. A było na co patrzeć. Obok charakterystycznych dla projektantów opalizujących nadruków, aplikacji ze sztucznych futer i haftów występujących w ilościach hurtowych pojawiła się nowość – mięsista dzianina, oczywiście barwna i wzorzysta, z której zrobione zostały proste w formie sukienki maksi, spódnice i bluzy. Wszystko to złożyło się na bogatą, wieloelementową kolekcję, w której ogromną rolę odgrywały wprawnie zestawione pozornie kontrastowe tkaniny i dzianiny, tworzące niezliczone warstwy. Odio i Jakub Pieczarkowski świetnie się spisali. Zrobili kolejną kolekcję, potwierdzającą, że doskonale wiedzą, kim są jako artyści i konsekwentnie podążają własną ścieżką. Kolekcje o silnej własnej tożsamości, a tych w Polsce jest jeszcze zbyt mało. Udało im się także pokazać, że nie stoją w miejscu. Takie „offowy” chcemy właśnie oglądać!

odio i pieczarkowski 1

Odio i Pieczarkowski 2

Odio i Pieczarkowski 3

Odio i Pieczarkowski 4

Odio i Pieczarkowski 6

Odio i Pieczarkowski 7

Odio i Pieczarkowski 8

Fot: Mike Pasarella, Adriana Pasarella, Magdalena Zawadzka.

Ludzie na Fashion Week Poland. Najciekawsze stylizacje.

1_FashionWeek styl

Przy okazji łódzkiego tygodnia mody wiele mówi się o pojawiających się tam przebierańcach, według których stylizacja ma być przede wszystkim dziwna (i/lub kontrowersyjna). Choć nie da się ich nie zauważyć, na szczęście pozostają w mniejszości, a podczas imprezy spotkać można wielu ludzi ubranych dobrze i oryginalnie zarazem. Oto subiektywny przegląd najlepszych stylizacji 12. edycji FashionPhilosophy Fashion Week Poland.

2_FashionWeek

3_FashionWeekstyle

4_FashionWeekstyle

5_FashionWeekstyle

6_FashionWeekstyle

7_FashionWeek style

8_FashionWeekStyle

9_FashionWeek style

10_FashionWeek style

11_FashionWeek style

12_FashionWeek style

13_FashionWeek style

14_FashionWeek style

15_FashionWeek style

Momi-ko. Ciągła podróż.

image(6) momi-ko

Monika Misiak-Kołsut – projektantka i założycielka marki Momi-ko – kocha zwiedzać świat. Jak sama mówi, ma ciągły głód odkrywania, analizowania, obserwacji i nauki. Kiedy tylko wraca do domu, od razu zaczyna planować kolejny wyjazd. Z każdego przywozi moc inspiracji, które odnajdują odzwierciedlenie w jej projektach.

Pierwszą z takich podróży odbyła po Europie. Odwiedziła m.in. Rumunię. Tak narodził się pomysł na kolekcję dyplomową „Besarabia“ (od nazwy krainy historycznej położonej w Europie Wschodniej – zwanej też Związkiem Wypędzonych – obejmującej właśnie teren dzisiejszej Rumunii). Kolekcja na którą składały się celowo strzępiące się i powyciągane stroje o niespotykanych formach miała być manifestem przeciwko trzymaniu się ram tworzenia, abnegacją trendów i oderwaniem się od funkcjonalności ubrań. Monika chciała, by kolekcja balansowała na granicy ubioru i kostiumu, w pełni odzwierciedlała jej charakter i była wizytówką. Miała świadomość, że nieprędko będzie miała ponownie okazję stworzyć coś, co jest nieograniczone wymogami rynku.

I rzeczywiście, kolejne linie były bardziej ugładzone, jednak w dalszym ciągu niepozbawione oryginalnej konstrukcji i przykuwające wzrok – szczególnie za sprawą wzorów i kolorów. Wyraziste, niekiedy wręcz krzykliwe nawiązywały do estetyki japońskich subkultur młodzieżowych. Projektantka przeżywała bowiem fascynację Krajem Kwitnącej Wiśni (to zamiłowanie zostanie z nią zresztą na dłużej). W Japonii spędziła dwa tygodnie (odwiedziła Tokio, Kioto i Osakę). Chce wrócić, bo czuje niedosyt. Tamtejsza rzeczywistość uzależnia. „Zanim wybrałam się do Japonii, moje wyobrażenie było dalekie od tego, co zobaczyłam na miejscu“ – opowiada. „Kraj ten znałam m.in. z książek Murakamiego, mody Yohji’ego Yamamoto i filmów Kurosawy. Już kiedy wysiadłam z samolotu, poczułam, że znalazłam się w innym świecie i do tej pory wydaje mi się, że część z moich wspomnień to sny. W żadnym innym miejscu, nie czułam się tak bezpiecznie jak tam “ – dodaje. „Tokio podzielone jest na dzielnice i każda z nich ma swój własny, odmienny charakter. Tą, która szczególnie związana jest z modą i którą warto odwiedzić jest dzielnica Harajuku. Na głównej ulicy Takeshita-dori ilość bodźców i inspiracji jest tak ogromna, że można obdzielić nimi wiele kolekcji. To właśnie tam pojawiają się ludzie ubrani – wręcz przebrani – tak, by wyróżnić się z tłumu, być w centrum uwagi. To coś zupełnie niespotykanego w Polsce“ – wspomina.

Sama stawia jednak na oryginalność. „Zależy mi, aby każda rzecz miała w sobie coś, co ją wyróżni. Czasem jest to konstrukcja, innym razem tkanina, połączenie faktur. Ostatnio projektuję własny nadruk na tkaninę. Szczególnie liczą się dla mnie detale – zaokrąglony kołnierz albo guzik czy nić w kontrastowym kolorze“ – mówi. „Nie chcę powielać, dlatego staram się nie oglądać żadnych pokazów, magazynów o modzie. Nie śledzę trendów, tworzę tak jak czuję – deklaruje. Mimo to, jej ubrania idą z duchem czasu. W ostatniej kolekcji widoczne są popularne obecnie nawiązania sportowe, pojawiają się geometryczne printy i charakterystyczne dla Momi-ko nowoczesne (w tym przypadku nawet ascetyczne) kroje. Ubrania świetnie sprawdzą się na co dzień – nawet do biura – choć do japońskiego salarymana będzie ci w nich daleko!

Ubrania Momi-ko kupisz za pośrednictwem platformy http://www.shwrm.pl, stacjonarnie – w Pop Up Story w galerii Plac Unii City Shopping (przy Pl. Unii Lubelskiej) albo bezpośrednio od projektantki – pisząc na adres: monika@momi-ko.pl

Momi-ko 1

image(4) momi-ko

image(3) momi-ko

image(2) momi-ko

image(5)momi-ko

Kolekcja dyplomowa – Besarabia:

1. Besarabia dyplom momi-ko

momi-ko besarabia 2

421694_352003841489011_1830314798_n

momi-ko besarabia 3

momiko besarabia_343885457_n

Besarabia dyplom

Wybrane sylwetki z kolekcji na jesień i zimę 2014 – inspirowane Japonią:

14.05.30-momiko07901

14.05.30-momiko06721

14.05.30-momiko07451

Zdjęcia: materiały prasowe Momi-ko.

Dobry start. Dyplomy MSKPU.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

18. dzień marca. 10 lat MSKPU. 15 kolekcji. Sukces.
Tak w telegraficznym skrócie można by przedstawić to, co działo się w ubiegłą środę w studio Domaniewska w Warszawie. Licznie zabrani goście – projektanci, przedstawiciele mediów i showbiznesu, studenci, absolwenci i wykładowcy Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru oraz inni sympatycy mody – spotkali się by wspólnie świętować 10. urodziny szkoły. Jednym z elementów obchodów jubileuszu był pokaz mody. Piętnastu najlepszych świeżo upieczonych absolwentów uczelni zaprezentowało swoje kolekcje dyplomowe.
Po ubiegłorocznym pokazie troszkę narzekałam (kto nie pamięta, może przeczytać tu: https://kroljestnagi.com/2014/04/08/oto-przyszlosc-polskiej-mody/). Na brak koloru i trzymanie się sprawdzonych utylitarnych fasonów, czyli zachowawczość, która choć świetnie się sprawdza w realiach rynkowych, nie przystoi projektantom u progu kariery. Tym razem było inaczej. Projektanci nie bali się już wyrazistych barw (a nawet stawiali na ich mnogość, w odważnych zestawieniach). Sięgnęli także do awangardy – a to właśnie na ogół dzięki niej w modzie zachodzą rewolucje, które potrafią wpłynąć jej historię. Co pozostało bez zmian? Dbałość o to, by kolekcje były wieloelementowe, a stylizacje warstwowe. By zawsze pojawiały się okrycia wierzchnie (od kurtek bomberek po eleganckie płaszcze) oraz odpowiednie akcesoria. By było profesjonalnie i ciekawie.
Oto kolekcje, które szczególnie wywarły na mnie wrażenie.

1. NATALIA KOPISZKA
Tę kolekcję miałam okazję widzieć już kilka tygodni wcześniej podczas obrad rady programowej strefy OFF Fashion Week Poland. Już wtedy mnie zachwyciła i zapadła w pamięć na dobre. Choć utrzymana w landrynkowych odcieniach (z mocnym niebieskim akcentem) nie jest infantylna, bo „dorosłe“ są fasony – ascetyczne i oversize. Gdzieniegdzie pojawiaja się plisy i zakładki, a na ubraniach i dodatkach występuje charakterystyczny malarski deseń. Wszystko to przywodzi na myśl tradycyjne stroje japońskie, tyle że w nowoczesnym, miejskim wydaniu.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

2. ANITA ŻMURKO-SIERADZKA
Japonia – a konkretnie twórczość mistrzów dekonstrukcji – wyraźnie zainspirowała także Anitę Żmurko-Sieradzką. W jej kolekcji zarówno elementy strojów, jak i same stroje są wyraźnie przeskalowane. Ubrania przypominają kokony, w których można się skryć. A wszystko to w klasycznej kolorystyce (czerń, biel, czerwień). Choć można powiedzieć, że takie rzeczy już były, że to nic nowego, podskórnie czuje się, że projektantka styl zapożyczyła sobie świadomie. I dodała coś od siebie. Akcent bardzo mocny i charakterystyczny – nakrycia głowy wyglądające niczym wiele splecionych dłoni. Nie można oderwać od nich wzroku.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

3. HUBERT KOŁODZIEJSKI
Projektant zatarł kilka granic – między strojem codziennym a kostiumem, między ubraniem kobiecym a męskim, między tym co normalne, a co graniczące z psychozą. A jednocześnie stworzył kolekcję intrygującą pod względem formalnym. Ciekawa jestem, jaką obierze ścieżkę w przyszłości.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

4. KAROLINA FILIP
Eksperymentuje również Karolina Filip. Umiejętnie bawi się kształtem i strukturą strojów. Pewnym gestem wprowadza kolory, ale tylko wtedy kiedy warto. Przekornie zestawia ciężkie z lekkim, mięsiste i ażurowe. Ubrania, w większości pewnie są ciężkie i mięsiste, a mimo to na sylwetkach wyglądają lekko.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

5. AGATA GNAŚ
Na pierwszy rzut oka jest bardzo szykownie w klasycznym tego słowa znaczeniu. Projektantka sięga po proste fasony i wysmakowane kolory retro. Ważną rolę odgrywają płaszcze, o jakich marzą prawdziwe elegantki. Gdy przyjrzymy się lepiej, dostrzeżemy że cięcia są bardziej nowoczesne niż nam się wydawało, a niektóre tkaniny zdobią popularne dziś nadruki (czyżby wykorzystujące motyw podpatrzony na liściu kapusty?). Kolekcja niewymuszona, dopracowana w detalach, wdzięczna!

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

6. SYLWIA MURANOWICZ
Za lekkość kolekcji warto pochwalić także Sylwię Muranowicz. Są tu miękkie upięcia, delikatnie postrzępione struktury, gniecenia, rozbielone odcienie oraz wzory niczym powstałe w wyniku skropienia tkaniny kroplami farby, które stopniowo się po niej rozpływają. Są i głębokie dekolty na plecach. Wszystko to powoduje, że kolekcja jest chyba najbardziej kobieca ze wszystkich zaprezentowanych. Ładna i delikatna. Inna.

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

SK:, , fot. Kurnikowski/AKPA

Zdjęcia: AKPA.

Niegrzecznie.

Wiosenny Si – Magazyn Czasu Wolnego (pod moją redakcją) to pochwała wszystkiego, co niepokorne. Szukajcie w sklepach Sizeer, pytajcie w kioskach i salonach kolporterskich (to dodatek do magazynów lifestylowych). A tu mała zajawka.

Si_wiosna 2105_cover_small

Jak zrobić tatuaż w warunkach domowych:
tatuaże domowej roboty

Why-Duck rysuje na koszulkach:
Why Duck cz1-1

Why Dyck cz2-2

Niegrzeczny trend:
be bad-3

Design rodem z PRL-u:
design prl-u

W numerze także: wywiad z Curly Heads, samochody, które potrafią coś więcej niż jeździć, apetyt na donuty, dziewczyn przepychanki na wrotkach, modne miejsca, fajne koncerty i dużo dobrej mody sportowej.

Projekt graficzny: Lukas Thor-Thot.

Dudzińska. Swetry jak rzeźby.

1 Dudzinska

Jest w nich coś pierwotnego, organicznego, co powoduje, że nie można oderwać od nich wzroku. Mięsiste, nieco za duże, o charakterystycznych splotach i różnorodnych fakturach powodują, że chce się w nich otulić i przeczekać do wiosny. Nie licz jednak na to, że będziesz w ukryciu, bo swetry Anny Dudzińskiej nie pozostawiają obojętnym.

4 Dudzińska

To, co powoduje, że są tak magnetyczne, to najprawdopodobniej liczne (acz niedosłowne) elementy nawiązujące do natury. Anna Dudzińska nie kryje swej fascynacji przyrodą. To właśnie z niej zapożycza kolory i faktury – w ostatniej kolekcji sploty wybranych swetrów przypominają plastry miodu albo budzą skojarzenie ze strukturą kamieni. „Kolekcja powstała także w oparciu o zdjęcia Jimmy’ego Nelsona, twórcy projektu „Before they pass away“, dokumentującego ostatnie żyjące na Ziemi plemiona. Stąd można dopatrzeć się motywów etnicznych“ – mówi Dudzińska. Mowa m.in. o swobodnie wypuszczonych pojedyńczych (za to licznych) nitkach układających się na wzór modnych w tym sezonie frędzli. Intencją projektantki nie jest jednak tworzyć w zgodzie z trendami. Lubi wykraczać poza nie, tworząc ubrania nieszablonowe, oryginalne. Co ważne jednak – mają być przy tym w stu procentach nadające się do noszenia.

I chyba tak jest, bo klientek przybywa. Początkowo Ania dziergała ze swoją mamą, dziś za marką stoi sztab ludzi. W dalszym ciągu jednak ubrania robione są ręcznie. Z wełen owczych, a także najwyższych jakościowo wełen sprowadzanych z Peru: pozyskiwanych z alpak, merynosów i kóz angorskich (moher) czy też ich mieszanki z jedwabiem. Oprócz swetrów i spódnic robionych na drutach w kolekcji pojawiają się także sukienki, spodnie i płaszcze uszyte z tkanin. O minimalistycznych formach, z metalicznym połyskiem. Wszystko tworzy wysmakowany miks nowoczesności z tradycją.

2 Dudzinska

3 Dudzinska

5

6

7 Dudzinska

8 Dudzinska

9 Dudzinska

Zdjęcia: Małgorzata Popinigis

Modelka: Natalia / AMQ

Makijaż i Fryzura: Magda Szarzyńska

Set Designer: Małgorzata Botor

Tu możecie obejrzeć zdjęcia Jimmy’ego Nelsona: http://www.beforethey.com/artprints/

Poniżej jedno z nich.

Jimmy Nelson

Wisłaki, czyli zwierzaki na koszulkach.

WISŁAKI 1 small

Rudzik, wydra, bóbr, zimorodek, podróżniczek, kormoran, dzięcioł i bielik – wszystkie te zwierzaki można spotkać nad Wisłą. Ale nieczęsto, bo to gatunki chronione. Od niedawna pojawiły się jednak także na koszulkach, bluzach i ubrankach dziecięcych – utrzymanych w klasycznych kolorach (czerń i biel) i uszytych z bawełny organicznej (z certyfikatem GOTS). To pomysł Łukasza Gosławskiego i Dominiki Naziębły, którzy wspólną inicjatywę nazwali Wisłaki.

Rysunki zwierząt, na podstawie których ręcznie i za pomocą farby wodnej zrobiono nadruki na ubraniach, wykonały ilustratorki Agata Dudek i Gosia Nowak. Za projekty ubrań (utrzymanych w stylu basic) odpowiada Dominika – projektantka znana z tworzenia w nurcie eko. Już podczas studiów na Wydziale Tkaniny i Ubioru na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych zorientowała się, że samo tworzenie kolejnego ubrania jej nie wystarcza. Postawiła na design zrównoważony (oparty o korzystanie z zasobów odnawialnych, o minimalnym wpływie na środowisko). Jej kolekcja dyplomowa bazowała na recyklingu. Praca magisterska – dotyczyła świadomości w modzie z perspektywy zarówno projektanta, jak i konsumenta. „Projekt Wisłaki to naturalna kolej rzeczy“ – mówi Dominika. „To kreowanie dobrego. Dobrego dla środowiska, dla zwierzaków i dla nas samych“ – dodaje. Ubrania powstają bowiem lokalnie, produkcja bawełny organicznej, z której są uszyte, odbywa się w zgodzie z naturą, a uzyskana z takiej bawełny dzianina, będąc wolną od chemii, nie uczula nawet skóry wrażliwej. W dodatku 5 zł ze sprzedaży każdego ubrania trafia na konto Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Ciekawy był też sposób pozyskania funduszy na stworzenie „wisłakowej“ kolekcji. Środki zebrane zostały bowiem na portalu crowdfundingowym. O co chodzi? „Crowdfunding to finansowanie społecznościowe – tłumaczy Naziębły. – Wymyślamy projekt, umieszczamy na wybranym przez siebie serwisie i jeśli ktoś uzna, że ma to sens, może wesprzeć projekt finansowo, tym samym przyczyniając się do jego realizacji“. W Wisłaki uwierzyło 145 osób. Zbiórka za pośrednictwem ekologicznego portalu mintu.me trwała 45 dni. W tym czasie udało się zebrać 20935 zł, czyli 104% zakładanej sumy. Wisłaki ożyły. I opanowały miasto.

s WISŁAKI_bluza biała reglan modelka wydra

s WISŁAKI_bluza z kapturem biala dzięcioł

s WISŁAKI_bluza czarna reglan modelka rudzik

s WISŁAKI_bluza z kapturem czarna model bielik

s WISŁAKI_bluza biała reglan emblemat zimorodek

s WISŁAKI_bluza z kapturem czarna kormoran

s WISŁAKI_Kids bluza czarna dziewczynka podrozniczek

s WISŁAKI_Kids pajac_bóbr

s WISŁAKI_Kids spodenki czarne zimorodek

s WISŁAKI_Kids pajac model zimorodek

Wisłaków szukajcie na:  http://shop.wislaki.com oraz na targach mody autorskiej.

A tu krótki film, jaki powstał, by promować akcję (zanim zebrano potrzebne środki):